Poznań stolicą skrzypiec

Dobry instrument to dla skrzypka połowa sukcesu na koncertach i konkursach takich jak konkurs im. Wieniawskiego. Najstarszy na świecie turniej skrzypcowy - XIII Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego - rozpoczyna się w sobotę w Poznaniu i potrwa do 30 października

Na koncercie inauguracyjnym z orkiestrą Academy of Saint Martin in the Fields pod dyrekcją Neville'a Marrinera wystąpi Alena Baeva, która zwyciężyła w poprzedniej edycji w 2001 r. W zmaganiach weźmie udział ok. 40 młodych skrzypków. Najmłodszą jest 13-letnia Amerykanka Nancy Zhou, która ma już za sobą debiut w Carnegie Hall. Blisko połowę skrzypków stanowią Polacy.

Każdy z artystów przybędzie do Poznania z własnym instrumentem. I tu się zaczyna problem, bo różnice jakości skrzypiec mogą być ogromne. - Nawet skrzypek, który nie ma nic do powiedzenia, jeśli dysponuje dobrym warsztatem i ma znakomity instrument, to już połowa sukcesu - tak radykalny sąd sformułował w 1977 r. Vadim Brodski, który na wypożyczonym stradivariusie wygrał wtedy konkurs Wieniawskiego.

Jurorzy starają się, by instrument nie odwrócił ich uwagi od walorów lub niedostatków muzyka, ale nie jest to łatwe. Na Konkursie Skrzypcowym im. Józefa Joachima w Hanowerze próbuje się rozwiązać problem instrumentów, nie podając informacji o nich aż do półfinału. - Mimo to do półfinału przeszły prawie same stradivariusy i guarneriusy. Skrzypce mojej studentki brzmiały przy nich jak ubogi krewny - opowiada prof. Marcin Baranowski z Poznania, którego studentka Anna Maria Staśkiewicz bierze udział w konkursie Wieniawskiego. W Hanowerze w 2003 r. grała zresztą na jednym z najlepszych dostępnych w Polsce instrumentów, z kolekcji Związku Polskich Artystów Lutników.

Mało którego skrzypka stać na instrumenty z najwyższej półki, z XVIII-wiecznych warsztatów włoskich mistrzów: Antonia Stradivariego, rodziny Guarnerich. Na dwa miliony złotych oszacowano cenę, za jaką w 2003 r. Jan Kulczyk bezskutecznie próbował kupić w moskiewskiej kolekcji państwowej stradivariusa, na którym grał Wieniawski.

Niestety, w Polsce kolekcji z tak znakomitymi skrzypcami nie ma. Ratunkiem dla muzyków jest publiczna Kolekcja Instrumentów Lutniczych, którą na zlecenie Ministerstwa Kultury zarządza Związek Polskich Artystów Lutników. Bazą kolekcji są instrumenty laureatów konkursów Wieniawskiego. Wszystkie, które zdobyły nagrody pieniężne, trafiają do kolekcji. Kwota pierwszej nagrody (w tym roku 12 tys. dolarów) jest jednak dużo niższa od rynkowej ceny takiego instrumentu. Dziewięć najlepszych skrzypiec z kolekcji ZPAL wypożycza się tylko uczestnikom konkursów. Ustawiają się po nie wielomiesięczne kolejki.

Na szczęście jakość instrumentów nie przesądza całkowicie o sukcesie czy porażce skrzypka na turniejach. Świadczą o tym nagrody, jakie zdobywali na konkursie Wieniawskiego Polacy, np. Bartłomiej Nizioł i Piotr Pławner, zwycięzcy ex aequo z 1991 r. Nie zmienia to jednak faktu, że lepsze instrumentarium poprawiłoby szanse naszych muzyków na zagranicznych estradach. Z tego zresztą powodu Nizioł, obecnie juror konkursu Wieniawskiego, zdecydował się wyjechać na stałe do Szwajcarii, gdzie mógł grać na znakomitych skrzypcach.