Sondaże: Demokraci górują nad Republikanami

Partia Demokratyczna ma już 23 proc. przewagi nad Republikanami w sondażach przed wyborami do Kongresu za cztery tygodnie. To najwięcej od 1978 roku!

Choć wyniki najnowszego sondażu Gallupa nie przekładają się na konkretne wyniki głosowania, bo wybory toczą się w jednomandatowych okręgach większościowych, gdzie często o zwycięstwie decydują nie ogólnokrajowe sondaże, lecz lokalne problemy, to jednak trend zapowiada rewolucję na scenie politycznej.

Stanie się tak, jeśli Demokraci uzyskają większość w jednej z izb, a być może nawet w obu. Mają największe szanse zdobyć 15 nowych mandatów w Izbie Reprezentantów, przejmując większość.

A jeszcze w połowie września wydawało się, że Republikanie odzyskują utracony teren. Po serii przemówień prezydenta na temat wojny z terroryzmem, poruszających obchodach piątej rocznicy zamachów 11 września oraz wykryciu przez brytyjski wywiad planów zamachów na amerykańskie samoloty notowania George'a Busha i Republikanów poszły w górę.

Nie tylko przez Foleya

I gdy już-już Republikanie nabierali wiatru w żagle, opowiadając na lewo i prawo, że tradycyjnie decydujący cios Demokratom zada w dniu głosowania 7 listopada perfekcyjna republikańska machina wyborcza - dziesiątki tysięcy wolontariuszy mobilizujących zwolenników partii do pójścia na wybory - przyszła katastrofa. Republikański kongresman z Florydy Mark Foley podał się do dymisji, gdy media ujawniły zapisy jego internetowych pogaduszek z nastoletnimi gońcami zatrudnionymi w Kongresie.

Rojące się od seksualnych akcentów dialogi skompromitowały nie tylko Foleya. Okazało się, że o jego kontaktach z nastolatkami wiedziało przynajmniej od roku - a być może nawet od czterech lat - kilku członków Kongresu, w tym najprawdopodobniej przewodniczący Izby Reprezentantów, "człowiek nr 3" w państwie Dennis Hastert.

Sprawa Foleya i chętnie podchwycone przez Demokratów oskarżenia o próby zatuszowania skandalu mogą okazać się ostatecznym ciosem. Według Gallupa w ciągu ostatnich trzech tygodni liczba Amerykanów deklarujących głosowanie na Demokratów wzrosła z 48 proc. do 59 proc., a chcących głosować na Republikanów spadła z 48 proc. do 36 proc.

Przewaga Demokratów w innych sondażach jest trochę mniejsza (13 proc. w ABC/Washington Post, 14 proc. CBS/NYT), ale we wszystkich jest najwyższa od kilkunastu lat.

Choć tylko ok. 15-20 proc. badanych twierdzi, że sprawa Foleya będzie miała decydujący wpływ na ich decyzję, to eksperci oceniają, że skandal ten po prostu przepełnił czarę goryczy wśród wielu wiernych dotąd Republikanom wyborców. 66 proc. twierdzi, że śledzą sprawę Foleya "blisko lub bardzo blisko". Aż 60 proc. zgadza się z poglądem, że przywódcy Republikanów kryli kolegę, by nie dopuścić do kompromitacji partii.

Demokraci nie śpią i w telewizyjnych spotach przypominają o związanej z Foleyem kompromitacji równie często jak o fiasku wojny w Iraku.

- Ten skandal to krystalizacja tego wszystkiego, co wyborcom nie podoba się w dzisiejszym Waszyngtonie i w postawie partii rządzącej - mówi demokratyczny strateg Anita Dunn.

- Sprawa Foleya może być decydującym ciosem - zgadza się Stuart Rothenberg, bezpartyjny ekspert od kampanii wyborczych. - Oczywiście Republikanie przegrają te wybory nie przez Foleya. Przecież ich sytuacja była fatalna i wcześniej. Główne zarzuty się nie zmieniły - wojna w Iraku, której końca nie widać, rekordowo niska popularność Busha, reakcja na huragan "Katrina", skandale korupcyjne. Ale sprawa Foleya wytrąciła miecz z ręki, gdy już-już zbierali się do ostatniej walki.

Największe spustoszenia afera Foleya może spowodować wśród najwierniejszych wyborców Republikanów, czyli "ewangelicznych chrześcijan", kierujących się w wyborach zawsze kwestiami moralności i światopoglądowymi, a nie np. gospodarczymi. Sondaże pokazują, że 20-30 proc. tego elektoratu, który zapewnił Bushowi zwycięstwo w ostatnich wyborach, może być tak zniechęcone, że w ogóle nie pójdzie głosować.

Stratedzy Republikanów utrzymują urzędowy optymizm; twierdzą, że choćby sprawa Foleya pokazuje, jak wiele w polityce może się zmienić w ciągu zaledwie tygodnia, a co dopiero czterech.

Jeśli Demokraci wezmą Kapitol

Co się stanie, jeśli Demokraci przejmą większość przynajmniej w Izbie Reprezentantów? Prezydent straci resztki szans na wprowadzenie kolejnych elementów konserwatywnego programu. Poza jednym wyjątkiem, czyli proponowaną przezeń i popieraną przez Demokratów reformą imigracyjną z amnestią dla 9-11 mln nielegalnych imigrantów.

Poza tym ostatnie dwa lata prezydentury Busha zmienią się w festiwal dochodzeń i komisji śledczych. Na forum Kongresu Demokraci wrócą zapewne do takich spraw, jak: fałszywe preteksty inwazji na Irak, reakcje Waszyngtonu na huragan "Katrina" czy używanie przez tajne służby podsłuchów telefonicznych bez nakazów sądowych.