Ocenzurowano plakat kabaretu Kryszaka

- Cenzura wróciła - denerwuje się Ryszard Jura z agencji Opus. Na organizowany przez niego występ kabaretu Jerzego Kryszaka częstochowska filharmonia zaprasza tylko połową plakatu. Druga - z fotami polityków - została uznana za nieobyczajną.

Aktor i artysta kabaretowy Jerzy Kryszak znany jest z tego, że dość zjadliwie, a czasem niewybrednie odmalowuje portrety głównych bohaterów naszej sceny politycznej. O jego programie "Polaków portret własny" informuje plakat, prezentujący m.in. zdziwionego Romana Giertycha, Andrzeja Leppera z gołym, wytatuowanym torsem, skrzywionego Donalda Tuska, Ryszarda Kalisza w tyrolskich spodenkach, stojącego do nas tyłem mężczyznę, który na widok Renaty Beger rozchyla owijający biodra ręcznik. Są to fotomontaże i karykatury, które już przeszły przez portale internetowe i gazety. Pomysłodawca plakatu śmieje się równo ze wszystkich opcji politycznych, no... może z wyjątkiem PiS-u. Plakaty można zobaczyć na słupach ogłoszeniowych. Trafiły też do niektórych skrzynek pocztowych. Te powiesił i wysłał organizator imprezy. Przy wejściu do budynku filharmonii powiesili je tamtejsi pracownicy.

- Koncerty Kryszaka odbywają się w całej Polsce - mówi Ryszard Jura. - Nigdzie nie zgłaszano do plakatów uwagi, nie korygowano ich na własną rękę.

Tymczasem w Filharmonii Częstochowskiej plakaty z informacją o występie Kryszaka zostały ocenzurowane. Zawieszono tylko górną część z napisami. Dolną - z fotografiami - zjadły cenzorskie nożyczki. - Pracownicy filharmonii mówili, że zdjęcia im się nie podobają i nie chcą angażować instytucji w rozgrywki polityczne - mówi Jura.

- Pierwsze druki Ryszard Jura powiesił przed Kongresem Częstochowian. Miałam uwagi od gości imprezy, że te fotografie trochę nie licują z charakterem spotkania - mówi Beata Młynarczyk, dyrektorka Filharmonii Częstochowskiej. - Później nauczycielki przyprowadzające dzieci na audycje muzyczne skarżyły się, że uczniowie komentują obrazki - szczególnie tego pana rozchylającego ręcznik przed telewizorem.

Jerzy Kryszak nie wiedział, jaki plakat zapowiada w Częstochowie jego występ. Okazało się jednak, że pomysł zna - wykorzystany był kiedyś do zaproszeń, a agencja zrobiła z tego większy druk. - Jak wygląda dzisiaj zamykanie ludziom ust i do czego prowadzi, widać choćby na pierwszej stronie dzisiejszej "Gazety Wyborczej" [została tam opisana zemsta PiS-u na TVN-ie za pokazanie tzw. taśm prawdy, pokazujących negocjacje ministra Adama Lipińskiego z Renatą Beger - przyp. red.] - powiedział nam satyryk. - Kiedyś istniał urząd cenzury i reguły gry z nim były jasne. Dzisiaj cenzura zaczyna być wszechobecna, a oficjalnie zaprzecza się jej istnieniu. Władza uzurpuje sobie prawo do cenzurowania słowa, gestu. Jak silna jest ta tendencja, widać po tym, jak szybko podobne zachowania zaczynają przenosić się w dół.