Komentarz Jerzego Baczyńskiego, redaktora naczelnego "Polityki"

Nie jestem zaskoczony reakcją PiS. Spodziewaliśmy się tego, w najnowszym numerze "Polityki" napisaliśmy, że po tajemniczych zapowiedziach ministra Macierewicza pójdą przecieki służące do dyskredytowania politycznych przeciwników. Stacja TVN jest symbolicznym przeciwnikiem rządzących, bo program Sekielskiego i Morozowskiego uderzył w sam splot słoneczny PiS, pokazał płytkość i hipokryzję odnowy moralnej. Teraz PiS działa na zasadzie "każda zniewaga krwi wymaga". Zamiast przeprosin i wyciszenia mamy kontratak. Zapowiadały to ostatnie wypowiedzi publiczne premiera - od wywiadu w "Rzeczpospolitej" po słynne wystąpienie w Stoczni Gdańskiej: wróg został zlokalizowany, teraz idzie atak kamieniami na ZOMO. Jest tylko jeden człowiek, który może to powstrzymać, ale musiałby najpierw powstrzymać to w sobie. To Jarosław Kaczyński. Czy potrafi się opanować, aby polityczny rozsądek wziął górę nad żądzą rewanżu? Nie wiem. Do tej pory nie umiał. Atak na TVN jest dosyć chaotyczny, poza nieudokumentowaną publikacją w "Gazecie Polskiej" politycy PiS nie powołują się na inne dowody. Szczerze mówiąc, jest to strzał z papierowej torebki. Znaczna część publiczności będzie odczuwała solidarność z zaatakowaną w ten sposób stacją. TVN musi zrobić wszystko, aby swojej wiarygodności i tożsamości bronić. Tym bardziej że teraz każda redakcja może się stać przedmiotem podobnych insynuacji.