Kielce: Darmowe korepetycje dla uczniów

Za mało lekcji, zbyt liczne klasy, wygórowane ambicje, tak rodzą się korepetycje. - Jak nie możemy ich zwalczyć. to dajmy wszystkim równy do nich dostęp - mówi Andrzej Sygut, wiceprezydent Kielc. Jest już pomysł, jak to zrobić.

Pojawił się podczas niedawnego spotkania w urzędzie miasta. Jest prosty. W kieleckich liceach i gimnazjach wprowadzone mają zostać zajęcia przygotowujące do matury i egzaminu gimnazjalnego. Mogą być po południu, mogą być w soboty, byle poza lekcjami. Poprowadzą je nauczyciele, dla mobilizacji dostaną za nie dodatkowe pieniądze. - Nieważne, czy się to będzie nazywać kursem, czy korepetycjami. Ważne, żeby na tych zajęciach uczniowie wyłącznie przygotowywali się do egzaminów. Żeby do upadłego przerabiali tam testy, ćwiczyli prezentacje - mówi Jacek Wołowiec, przewodniczący komisji edukacji i kultury rady miasta.

Takie zajęcia były już wcześniej w szkołach średnich, nazywano je fakultetami i odbywały się przed maturą. Kiedy wprowadzono trzyletnie liceum, zabrakło już na nie czasu, bo nauczyciele nie zdążyliby zrealizować programu. - To jest powrót do tych fakultetów. Chcemy, żeby urząd miasta dał szkole od 50 do 100 godzin takich zajęć, które odbywałyby się od stycznia do maja. Takie kursy robią różne instytucje, dlaczego nie miałoby tego robić miasto? - zastanawia się Wołowiec.

Pomysł "miejskich korepetycji" podoba się Andrzejowi Sygutowi, zastępcy prezydenta i... zadeklarowanemu przeciwnikowi korepetycji. - Jeśli dzięki temu uda się w jakimś stopniu wyrównać szanse biednych dzieci, których nie stać na korepetycje, to jestem za. Trzeba jednak nad tym pomysłem trochę popracować - mówi Sygut. Wczoraj rozmawiał już o tym z wydziałem edukacji. - Trzeba zacząć od oszacowania kosztów takiego programu, żeby umieścić go w budżecie na przyszły rok. Potem pedagodzy powinni powiedzieć, jak to zrobić, żeby były efekty - wylicza Sygut. Ci już na gorąco proponują. - Takie zajęcia powinien prowadzić nauczyciel uczący w danej klasie, bo on zna najlepiej potrzeby uczniów, koniecznie trzeba objąć nimi technika - podkreśla Elżbieta Czerwonka, dyrektor Samorządowego Ośrodka Doradztwa Metodycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Kielcach.

To, że takie zajęcia są potrzebne, nie podlega dyskusji. - Trzy lata nauki to za mało, żeby przygotować się do matury. Ten pomysł tego nie naprawi, ale da szansę, szczególnie uczniom biedniejszym, których nie stać na korepetycje - przekonuje Czerwonka. Aby "miejskie korepetycje" były skuteczne, muszą być dobrze przygotowane. Tu sytuacja jest sprzyjająca, bo metodycy właśnie zaczynają cykl szkoleń "Kształcenie umiejętności praktycznych uczniów w kontekście zewnętrznych egzaminów". Kieleccy nauczyciele dowiedzą się na nich, co robić, aby uzyskać jak najlepszy wynik na sprawdzianie. - To idealnie wplata się w ten pomysł wprowadzenia dodatkowych zajęć - zapewnia dyrektor Czerwonka.

Kielce nie są pierwsze

Już od 2005 roku ostrowieckie starostwo przeznacza dodatkowe pieniądze na zajęcia dla tamtejszych maturzystów (ok. 50 tys. zł rocznie). Przyjęto zasadę: jedna lekcja na maturzystę. Efekt - powiat ostrowiecki uzyskał najlepszy w województwie wynik na tegorocznej maturze, a tamtejsze licea spisały się lepiej od kieleckich.