Zagraniczne koleje wjadą do Polski

Od stycznia pociągi z Berlina do Moskwy powiozą towary przez Polskę już bez udziału naszych kolei. Rok później powiozą pasażerów. Deutsche Bahn rekrutuje już polskich kolejarzy i szykuje się do ekspansji, korzystając z liberalizacji naszego rynku kolejowego

Na polskich torach szykuje się rewolucja. Choć rząd uspokaja, że "zmiany będą stopniowe", przedstawiciele branży i eksperci nie kryją wątpliwości: - Będzie, jak po wejściu tanich linii lotniczych, a na kolei zupełnie nie jesteśmy na to przygotowani.

Dziś po polskich torach mogą jeździć tylko polscy przewoźnicy. Wchodząc do Unii Europejskiej, zobowiązaliśmy się jednak do otwarcia rynku dla zagranicznych firm: 1 stycznia 2007 r. dla przewozów towarowych, a rok później dla części pasażerskich.

Niemieckie koleje już szukają pracowników w pasażerskich spółkach PKP, kuszą laptopami i świetnymi zarobkami. - To temat, o którym mówi się cicho po korytarzach. Naszym pracownikom proponowane są po szkolenia w Niemczech, samodzielne stanowiska do robienia analiz i przygotowywania planów. Klasyczny wywiad gospodarczy - komentuje jeden z menedżerów PKP Intercity.

- Do Deutsche Bahn odszedł właśnie jeden z moich kolegów. Wiem, że Niemcy rozmawiają z kolejnymi - przyznaje dyrektor w C.Hartwig Katowice, międzynarodowego operatora logistycznego.

Propozycję pracy dla niemieckiej firmy dostał m.in. były prezes PKP Intercity Jacek Prześluga, ale nie zdecydował się. - To, że Niemcy szukają u nas ludzi, świadczy o tym, jak poważnie myślą o naszym rynku. A dziś każdy, kto będzie potrafił rozkład jazdy dostosować do popytu, będzie miał wyższą kulturę obsługi klientów i lepsze wagony, wygra z polskimi kolejami. Polskie firmy cargo i pasażerskie są absolutnie nieprzygotowane na wejście konkurencji z Zachodu - twierdzi.

PKP bez lokomotywy

W Polsce rynek kolejowy jest dziś podzielony między różne spółki PKP; to m.in. Cargo, Przewozy Regionalne, Linie Kolejowe i Intercity. - W przewozach towarowych jest też sporo małych prywatnych przewoźników. Ich udział w rynku rośnie, co pokazuje tylko, jak słaby jest państwowy moloch PKP Cargo - podkreśla Adrian Furgalski, ekspert rynku kolejowego i dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Co stanie się z polskimi firmami po 1 stycznia? - To po części wróżenie z fusów. Pewne, że PKP Cargo do konkurencji jest przygotowane bardzo mizernie - zaznacza Adrian Furgalski. I dodaje: - Otwarcie rynku będzie oznaczać, że nasze lokomotywy będą mogły jechać z towarem i do Portugalii. Ale polski tabor jest przestarzały i nie przekroczy zachodniej granicy.

Tymczasem Deutsche Bahn, wymieniając lokomotywy w ostatnich latach, pomyślał i o polskiej trakcji - to tzw. maszyny dwusystemowe, które będą mogły swobodnie jeździć po polskich szynach. - Można się spodziewać, że firmy zagraniczne mające swoje fabryki w Polsce będą po ich produkty wysyłać własnych przewoźników. Dziś na przykład 90 proc. produkcji VW i Opla w Polsce jest eksportowana na Zachód. Prawdopodobnie w przyszłym roku samochody te pojadą na platformach Deutsche Bahn - twierdzi Furgalski.

Prawdziwym policzkiem dla obecnego rządu może okazać się działalność niemiecko-rosyjskiej spółki logistycznej, którą w obecności kanclerz Merkel i prezydenta Putina powołały kilka miesięcy temu Russkije Żeleznyje Dorogi i DB.

"Nowa spółka będzie zarządzać łańcuchem dostaw opartym o przewozy kolejowe, łącząc Rosję z globalną siecią logistyczną Deutsche Bahn. Integracja dwóch takich podmiotów jak globalny DB i rosyjski RZD znacznie poprawi ich wspólną pozycję na rynku przewozów kolejowych w Rosji oraz wzmocni ogólną konkurencyjność spółek kolejowych w wymianie pomiędzy Europą, Rosją i Azją" - czytamy w komunikacie DB.

- Dziś w przewozach między Rosją a Niemcami pośredniczy nasze PKP Cargo. W przyszłym roku niemieckie lokomotywy i pociągi z towarami będą mogły swobodnie przejeżdżać przez nasz kraj. Umów niemiecko-rosyjskich jest więcej - przyznaje Adrian Furgalski.

Rząd: Tylko bez nerwów

Jak do zmian przygotowują się nasze firmy? - Nie ma mowy o nagłym zwrocie. To będzie długi proces i nie ma powodów do nerwowości - uspokaja Sławomir Sadowski z biura informacji Ministerstwa Transportu i Budownictwa.

Przygotowywane jest połączenie przestarzałego PKP Cargo z nowocześniej zarządzanym C.Hartwig Katowice. - Stawiamy na elastyczność i poprawianie obsługi klienta - deklaruje prezes Hartwiga Jacek Tarkowski. - Połączenie z PKP Cargo otworzy nam drogę do większych zleceń, a partnerom pozwoli wykorzystać nowocześniejsze procedury zarządzania i obsługi. Zmieniamy się, ale na wszystko potrzeba pieniędzy - dodaje.

Adrian Furgalski podkreśla jednak, że polskim kolejom brakuje przede wszystkim kapitału. - Dobrze radzi sobie tylko PKP Intercity i powinno trafić na giełdę. Przewozy Regionalne są skrajnie nieefektywne. Rząd nie ma zupełnie pomysłu, co z nimi zrobić. Tymczasem niedawno Francuzi dostali zgodę Komisji Europejskiej na dofinansowanie swoich kolei kwotą 1,6 mld euro. Do Deutsche Bahn niemiecki rząd dopłaca kilka miliardów euro rocznie. Polski rząd na dofinansowanie kolei przeznacza nieco ponad miliard złotych. Trudno spodziewać się naszej wygranej w starciu z taką konkurencją - twierdzi.

Czy wyjściem są jednak rządowe dotacje do kolei? Jacek Prześluga mówi o zmianach w zarządzaniu kolejami, narzeka na wyniszczającą konkurencję wewnątrz grupy PKP.

Co więc stanie się w najbliższych miesiącach i latach?

Prześluga: - Powiem kolokwialnie, że jeśli rząd dalej nie będzie realizował poważnej kolejowej strategii, rozjadą nas!