"Internetowy" dręczyciel zwierząt schwytany

Po doniesieniu ?Gazety? policja błyskawicznie odnalazła chłopaka, który zamieszczał w internecie filmy o tym, jak torturuje zwierzęta. Policja podejrzewa, że jest siatka osób przesyłających sobie takie materiały. To pierwsza taka sprawa w Polsce

- Moje dzieci na stronie poświęconej chomikom natrafiły na wstrząsający, sadystyczny film - zaalarmował "Gazetę" czytelnik. - Proszę, zróbcie coś z tym. Oprawcą jest nieletni chłopak. Gdzie są jego rodzice?! I co ze zwierzętami, które trzyma?!

Sprawdziliśmy podane przez czytelnika linki do jednego z popularnych portali internetowych (nie podajemy jego nazwy ani żadnych innych danych pozwalających odszukać materiał, żeby go nie reklamować).

Filmy, które są pod tymi adresami, to nakręcony amatorską kamerą reality show. Młody człowiek w czarnej kominiarce zakłada żółte, gumowe rękawice i sięga do klatki: - Chomiczek, chomiczek, chodź tu, sk... jeb... (kopie klatkę, klatka się przewraca, chomik wypada). No, jesteś ch... pier...

Łapie chomika. "Spektakl" zaczyna się od rzucania zwierzęciem o podłogę i o ściany, a kończy rozdeptaniem.

Kolejny odcinek serialu to rozszarpywanie chomika przez szczury. Dla zachęty chomik został wcześniej wytarzany w papce z mięsa.

Są i inne odcinki, np. z wrzuceniem chomika do pralki.

Kręcenie sadystycznych filmów to niejedyne hobby młodego człowieka. Jest aktywny w internecie, m.in. na forach hodowców węży i fanów muzyki hiphopowej. "Mam na imię (tu pseudonim) i uciekłem z zakładu psychiatrycznego. Moim ulubionym zajęciem jest dymanie osła za pomocą wiosła. W wolnych chwilach zrzucę kogoś z 10. tego piętra, a za nim jego zegarek... Staram się w ten sposób WYPRZEDZIĆ CZAS!!!!" - pisze o sobie na jednym z nich.

Znęcanie się nad zwierzętami jest według ustawy o ochronie zwierząt przestępstwem karanym do dwóch lat więzienia. O sadystycznych klipach w internecie zawiadomiliśmy we wtorek policję. Zareagowała błyskawicznie - już w piątek odnalazła sprawcę. Okazało się, że mieszka z matką w Płońsku pod Warszawą. Nazywa się Adam D., ma 20 lat (wygląda młodziej), uczy się w szkole policealnej. Sadystyczne filmy pomagała mu kręcić jego 17-letnia dziewczyna. - Policjanci czekali na niego pod domem. Był zaskoczony i wystraszony. Na miejscu zabezpieczono kominiarkę, rękawice i fartuch, których używał do dręczenia zwierząt, i szubienicę, na której wieszał chomiki - mówi rzecznik komendanta głównego policji Paweł Biedziak.

Jak to możliwe, że policjanci tak szybko namierzyli sprawcę? - Sprawą zajął się nasz biały wywiad internetowy, czyli działający w biurze wywiadu kryminalnego Komendy Głównej Policji wydział zaawansowanych technik informatycznych. Nasi specjaliści ustalili, że ten człowiek pojawiał się na innych forach internetowych i blogach, a potem od administratorów portali dostali dane jego komputera - mówi Paweł Biedziak. Następnie sprawę przejęła Komenda Stołeczna Policji. - Adam D. pytany, po co dręczył chomiki, przedstawił teorię o wyższości szczurów nad chomikami. Jego zdaniem ludzie niesłusznie wolą chomiki. Jego dziewczyna określiła to, co robili ze zwierzętami, jako zabawę. To było tak drastyczne, że komendant główny policji Marek Bieńkowski, który zapoznał się z filmami w internecie, nie był w stanie obejrzeć ich do końca - dodaje Biedziak.

W mieszkaniu Adama D. nie znaleziono chomików. Był natomiast wąż, którego D. karmił torturowanymi wcześniej chomikami, kilkanaście szczurów, świnka morska i piranie. Policjanci z Komendy Stołecznej skontaktowali się z ogrodem zoologicznym w Warszawie i przewieźli tam zwierzęta. - Z ustaleń naszego wywiadu internetowego wynika, że może istnieć siatka osób przesyłających sobie w internecie takie materiały. Przesłuchano już znajomego Adama D. w Szczecinie. Prawdopodobnie wystąpimy o miesięczny areszt dla Adama D. Z przesłuchania wynika, że mógł popełnić także przestępstwo zagrożone wyższą karą - mówi Biedziak. Zarzut dręczenia zwierząt może zostać też postawiony dziewczynie Adama D.

- Ta sprawa jest przestrogą nie tylko dla tych, którzy znęcają się nad zwierzętami, ale także dla wszystkich, którzy chcą wykorzystywać internet do propagowania przestępstw - powiedział komendant główny policji Marek Bieńkowski.