Seweryn Blumsztajn: Do premiera i prezydenta

Roman Giertych nazwał wczoraj Jacka Kuronia zdrajcą i przyrównał go do targowiczan. Opinia pana Giertycha nie zdziwiłaby mnie ani zmartwiła - wygłaszał już zresztą podobne - gdyby Roman Giertych nie był wicepremierem polskiego rządu.

To nie jakiś endecki podrzutek obraził jednego z ojców Niepodległej Polski, tylko przedstawiciel polskiego państwa. Mojego państwa. Nie do Giertycha mam o to żal, tylko do tych, którzy z nim tworzą koalicję i mianują na jedno z najwyższych stanowisk w państwie.

IV Rzeczpospolita zwyciężyła pod hasłem uzdrowienia skorumpowanej III RP i oczyszczenia jej z komunistycznej pajęczyny. To miał być powrót do solidarnościowych korzeni. Ideolodzy PiS, jak i Platformy zresztą, przekreślili 15 najlepszych lat w historii Polski od trzech wieków. Przy okazji stworzyli klimat przyzwolenia, by przekreślić tradycję, do której się przecież odwołują.

W IV Rzeczypospolitej królują historycy IPN, specjaliści od podrzucania życzliwym mediom wyborów ubeckich akt na kolejne fałszywe autorytety i urzędnicy państwowi oskarżający byłych ministrów o agenturalność. Króluje klimat prawdziwego moralnego oczyszczenia.

I w tym właśnie klimacie zwracam się uprzejmie do Pana Premiera i Pana Prezydenta o wyrzucenie z posady pana wicepremiera Giertycha, który obraził nieżyjącego już Jacka Kuronia, długoletniego więźnia politycznego, kawalera Orderu Orła Białego i dobrego znajomego Panów Premiera i Prezydenta. O ile mi wiadomo, obaj Panowie darzyli Jacka Kuronia życzliwością i szacunkiem.