Niemiecki E.ON ma gaz z bałtyckiej rury na 25 lat

Koncerny z Europy zamówiły już połowę gazu, który popłynie rosyjsko-niemiecką rurą przez Bałtyk. We wtorek surowiec z bałtyckiej rury na ćwierć wieku zamówił od Gazpromu niemiecki E.ON.

Gazprom oraz niemieckie koncerny E.ON i BASF, które przed rokiem podpisały umowę o budowie bałtyckiego gazociągu, muszą być świecie przekonane, że nic nie pokrzyżuje tych planów. W tym samym czasie, kiedy E.ON podpisywał z Gazpromem kontrakt w Moskwie, w Sankt Petersburgu firmy te przekonywały Finlandię, Danię i Szwecji, że budowa rury nie spowoduje ekologicznych szkód na Bałtyku. Zaledwie 10 dni temu wątpliwości w tej sprawie publicznie zgłaszał premier Szwecji Goeran Persson. Szwecja, której wody ma przeciąć gazociąg mogłaby zablokować rosyjsko-niemiecką inwestycję.

Według Gazpromu przez 25 lat począwszy od 2010 lub 2011 r. E.ON będzie kupować z bałtyckiej rury 4 mld m sześc. gazu rocznie. Dodatkowo E.ON przedłużył z 2020 do 2035 r. kontrakt na zakupy 20 mld m sześć. rosyjskiego gazu rocznie, dostarczanego do Niemiec przez Ukrainę, Słowację i Czechy. W komunikacie E.ON nie ma tych szczegółów, ale koncern potwierdził, że podpisał kontrakt na dostawy z bałtyckiej rury. Dodatkowo E.ON poinformował, że zbuduje dwa gazociągi, które dostarczą do sieci niemieckich gazociągów surowiec z bałtyckiej rury.

Wcześniej kontrakty na odbiór gazu z bałtyckiej rury podpisały niemiecka firma Wingas (kontrolowana przez BASF) i duńska DONG Energy. Od 2010 r. Wingas ma kupować 9 mld m sześć. gazu przez 25 lat, natomiast DONG - co najmniej 1 mld przez 20 lat, począwszy od 2011 r. Po podpisaniu umowy z E.ON znaleziono już nabywców na prawie połowę rosyjskiego gazu, który ma płynąć rurą przez Bałtyk przez ćwierć wieku. Pozwoli to zaciągnąć w bankach kredyty na inwestycję.