Cmentarz kalwaryjski w Mińsku ulega dewastacji

Z najstarszej zachowanej do dziś nekropolii w stolicy Białorusi, byłego katolickiego cmentarza kalwaryjskiego, znikają polskie nagrobki. Od kilku lat stare kwatery przeznacza się pod ?pochówki komercyjne?. Dewastacja przebiega zgodnie z prawem - 200-letni odpowiednik wileńskiej Rossy i lwowskiego Łyczakowa nie jest wpisany do rejestru zabytków

Cmentarz kalwaryjski w Mińsku ulega dewastacji

Z najstarszej zachowanej do dziś nekropolii w stolicy Białorusi, byłego katolickiego cmentarza kalwaryjskiego, znikają polskie nagrobki. Od kilku lat stare kwatery przeznacza się pod "pochówki komercyjne". Dewastacja przebiega zgodnie z prawem - 200-letni odpowiednik wileńskiej Rossy i lwowskiego Łyczakowa nie jest wpisany do rejestru zabytków

Kalwarię w Mińsku oficjalnie zamknięto dla pochówków w 1967 r. Jednak dyrekcja cmentarza umiejętnie ominęła przepis - wprowadziła możliwość chowania zmarłych na tzw. zasadach komercyjnych. Za równowartość ok. 1,2 tys. zł można znaleźć kwaterę w najstarszej części cmentarza. Wśród pokrytych patyną krzyży i omszałych nagrobków pojawiają się nowe - błyszczące wypolerowanym granitem i tandetnym lastryko. Prowadzą do nich ścieżki wyłożone "elegancką" kostką chodnikową.

Kto spoczywał w miejscach zajętych przez "kwatery komercyjne", nie wie dokładnie nawet Ała Sakałouskaja, która przez ponad trzy lata prowadziła prywatną ewidencję grobów (opisała je w książce "Kalwaryja"). - Bez śladu zniknął cały zabytkowy fragment cmentarza nazywany Górką Austriacką, gdzie chowano żołnierzy ck armii poległych podczas I wojny. Gdzieś przepadła płyta nagrobna Józefy Potockiej (potomkini słynnego Jana); w 1997 r. jeszcze była. Przykłady można by mnożyć - mówi Ała.

Kombinat Usług Pogrzebowych nie pyta o zgodę

Systematyczna dewastacja cmentarza odbywa się w majestacie prawa. "Przewodniczący Komitetu ds. Spuścizny Historyczno-Kulturowej Dźmitryj Bubnouski uściślił, że do państwowej listy zabytków historii i kultury wchodzą tylko dwa obiekty z cmentarza kalwaryjskiego: wybudowana w 1830 r. brama i kościół - pisała pod koniec czerwca mińska gazeta "Kultura". - Cmentarz nie został również ujęty w spisie pomników historii i kultury Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej z 1984 r. oraz nie został objęty decyzją mińskiego merostwa z roku 1992 [o ochronie zabytków - red.]. Dzięki temu miejscowy Kombinat Usług Pogrzebowych, w którego gestii znajduje się cmentarz, nie musi uzgadniać miejsc pochówku z żadnymi urzędami".

Potwierdzają to kopie urzędowych dokumentów, które trafiły do korespondenta "Gazety". Ała Sakałouskaja mówi, że w ciągu czterech lat na Kalwarii pojawiło się prawie dwa tysiące nowych nagrobków.

Po alejkach szusowali narciarze

Przez dziesięciolecia nekropolia padała ofiarą komunistycznej nienawiści do historii i religii. Wybudowany w latach 1838-1841 cmentarny kościółek pw. Podwyższenia św. Krzyża zamknięto jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku. Urządzono w nim atelier dla artystów, którzy malowali i rzeźbili umieszczone na ambonie popiersie Lenina. Zimą po cmentarnych alejkach szusowali narciarze, a latem stare krzyże i fotografie nagrobne demolowali wychowani w duchu radzieckiego ateizmu amatorzy taniego wina i szybkiej miłości. "W latach 20. i 30. wyburzano rodowe kaplice. Wywieziono wszystko, co dało się wywieźć, zbeszczeszczono i zamieniono na toalety. W latach 60. i 70. utrącano krzyże, a pomniki przewracano. W latach 80. szukano złota - rozkopywano groby" - pisze w swojej "Kalwaryi" Ała Sakałouskaja.

Właśnie na początku lat 80. o oddanie mińskim wiernym katolickiej świątyni zwrócił się do radzieckich władz papież Jan Paweł II. Kościółek stał się siedzibą pierwszej oficjalnie zarejestrowanej parafii w mieście. - Pewnie tylko dlatego przetrwała i Kalwaria, choć była już przeznaczona do likwidacji - mówi mi Uładzimir Dzianisau, miński historyk i archiwista. - Uniknęła losu zrównanego z ziemią w latach 80. katolickiego cmentarza na Złotej Górce i prawosławnego na Piarespie. A zaraz po wojnie zniszczono cmentarz żydowski oraz luterański, a także dawny unicki, gdzie podobno był pochowany jeden z przodków Stanisława Moniuszki.

Na Kalwarię, czyli na Bieruta

Na Kalwarii spoczywają przedstawiciele wielu starych rodzin związanych z Mińszczyzną: Wańkowiczów, Darewskich-Weryhów, Witkiewiczów, Kobylińskich, Horwattów, Czeczotów i Ejsmontów. Jednak przylegająca do cmentarnego muru ulica do dziś nosi imię Bolesława Bieruta, który według oficjalnej historiografii w latach wojny ukrywał się tu przed Niemcami, a naprawdę był szefem zaopatrzenia w podległym niemieckim władzom magistracie. Ale kiedy zbliżała się Armia Radziecka, zabrał miejską kasę i uciekł przez linię frontu. Podobno właśnie za ten bohaterski uczynek Stalin wyznaczył go na prezydenta Polski. Dziś "na Bieruta" (w stronę cmentarza) zawiezie gościa każdy miński taksówkarz, ale "na Kalwarię" - rozumieją już tylko starsi.

- Kalwaria to bezcenny zabytek naszej wspólnej, polsko-białoruskiej spuścizny historycznej i kulturowej - tłumaczy mi Uładzimir Dzianisau. Obrońcy cmentarza z pozarządowego Białoruskiego Stowarzyszenia Ochrony Zabytków zwrócili się więc o pomoc do Polaków. 9 lipca wysłali list do wiceministra kultury Stanisława Żurowskiego, w którym proszą o "poparcie w dziele zachowania unikalnego zabytku, który posiada ogromne znaczenie w historii narodów Białorusi i Polski".

Dla "Gazety":

Marek Bućko, charge d'affairs Ambasady RP w Mińsku

Sytuacja jest bardzo niepokojąca, a tym smutniejsza, że Kalwaria to nie jest jedyny przykład postępującej dewastacji polskich cmentarzy na Białorusi przy biernej postawie władz tego kraju. Nie rozumiemy tego. Przecież Kalwaria ma znaczenie kulturowo-historyczne również dla strony białoruskiej. To właściwie cała historia naszych wzajemnych stosunków, naszego wspólnego dziedzictwa. Na szczęście kilka lat temu strona polska przeprowadziła szczegółową ekspertyzę stanu cmentarza, dzięki czemu będzie możliwa szczegółowa ocena zmian, których tam dokonano. Wkrótce będziemy o tym rozmawiać z białoruskimi władzami. Zwrócimy się też z tą sprawą do naszego Ministerstwa Kultury.

Cezary Goliński, Mińsk