Ziomecki ścigany za obrazę Sobeckiej

Prokuratura ściga Mariusza Ziomeckiego, byłego naczelnego ?Super Expressu?, za obrazę Anny Sobeckiej, posłanki LPR.

"Babsztyl łże bez wstydu" - krzyczał tytuł w "Super Expressie" 20 lutego. A niżej: "Była spikerka Radia Maryja składa w Sejmie fałszywe świadectwo". Chodziło o Sobecką, która z trybuny sejmowej ogłosiła, że nigdy nie rezygnowała z kandydowania na rzecznika praw dziecka, choć 14 lutego wycofała swoją kandydaturę.

Sobecka zawiadomiła prokuraturę, że "SE" popełnił przestępstwo. Wczoraj prokuratura wezwała Ziomeckiego na przesłuchanie jako podejrzanego. Postawiono mu zarzut znieważenia funkcjonariusza publicznego. Grozi za to do roku więzienia.

- To nadużycie władzy - powiedział nam Ziomecki, dziś naczelny tygodnika "Przekrój". - Nie będę uczestniczył w tej farsie i nie pójdę na następne wezwanie - dodał.

Dla "Gazety":

Prof. Zbigniew Hołda profesor prawa karnego, Fundacja Helsińska

Nie ma żadnej wątpliwości, że państwo nie może represjonować za taki satyryczny tekst. Prokuratura, odurzona oportunizmem, znów się kompromituje. W ogóle nie powinno być tej sprawy. Gołym okiem widać, że tekst ten mieści się w ramach wolności wypowiedzi w debacie publicznej. A zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka osobom na urzędach czy osobom publicznym przysługuje minimalna ochrona, bo chroni się bardziej prawo do swobody wypowiedzi. Gdy igraszki polityczne ograniczają się do partyjnego pola, to może być śmieszne, ale tu mamy do czynienia z atakiem na wolność prasy, a to atak na zasady ustrojowe Rzeczpospolitej.

Lech Jaworski, prezes fundacji Media Pro Bono, były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

Wydaje mi się, że wykorzystuje się tu prawo i prokuraturę przeciw prasie. W sprawie kandydowania pani poseł były niejasności. Prasa powinna bacznie patrzeć funkcjonariuszom państwowym na ręce. Ale użycie przez "Super Express" słowa "babsztyl" uważam za co najmniej nieeleganckie. Pani Sobecka miała pełne prawo wystąpić z oskarżenia prywatnego. Natomiast uruchamianie aparatu państwowego przeciwko wypowiedziom dziennikarskim jest groźne, bo stanowi pierwszy krok do ograniczenia wolności prasy.