Bankructwo to koniec snu o potędze Jukosu

Sąd w Moskwie ogłosił bankructwo koncernu Jukos, największego do niedawna koncernu naftowego w Rosji. Za ogłoszeniem bankructwa opowiedzieli się główni wierzyciele Jukosu - rosyjski fiskus i kontrolowany przez państwo koncern Rosnieft, który już przejął główne złoża prywatnego rywala.

Za ogłoszeniem bankructwa opowiedzieli się główni wierzyciele Jukosu - rosyjski fiskus i kontrolowany przez państwo koncern Rosnieft, który już przejął główne złoża prywatnego rywala.

Sąd w Moskwie uznał argumenty Eduarda Rebguna, zarządcy komisarycznego Jukosu, który stwierdził, że długi firmy wynoszą 18,26 mld dol. i są o 0,5 mld dol. wyższe niż majątek. Przeciw tej wycenie protestowała spółka GML, główny akcjonariusz Jukosu. Zdaniem GML przy obecnych horrendalnie wysokich cenach ropy naftowej na świecie majątek Jukosu wart jest ponad 30 mld dol. Firma ciągle wydobywa prawie 0,5 mln ton ropy naftowej dziennie. Teraz pozostałe złoża Jukosu i jego rafinerie trafią pod młotek. Większość wpływów trafi do budżetu Rosji. Pozostaje zagadką, czy choć grosz trafi do akcjonariuszy koncernu.

Wyrok sądu w Moskwie kończy sny o potędze Jukosu. Koncern miał wielkie plany rozwoju. Planował budowę rurociągu do Chin i rury do Murmańska, która poza monopolem państwowych rurociągów w Rosji transportowałaby surowiec do USA. Tuż przed interwencją USA w Iraku do amerykańskich rezerw strategicznych symbolicznie wtłoczono ropę Jukosu.

I wtedy rosyjski fiskus zadał Jukosowi cios, zarzucając gigantyczne zaległości podatkowe. Kwota roszczeń rosła jak kula śniegu do astronomicznej kwoty 28 mld dol. Jesienią 2003 Jukos chciał się jeszcze bronić, szykując mariaż z amerykańskim ExxonMobile, największym koncernem naftowym świata. Wtedy Władimir Putin publicznie skarcił Jukos, że nie konsultował tych planów z władzami Rosji. Kilka tygodni później aresztowano Michaiła Chodorkowskiego, szefa i ówczesnego głównego akcjonariusza koncernu (przejął kontrolę nad koncernem w 1995 r. za 309 mln dol.). Zarzucono mu defraudacje przy prywatyzacji zakładów chemicznych w 1994 r. Z fortuną szacowaną na 15 mld dol. Chodorkowski znajdował się wtedy na czele listy najbogatszych Rosjan magazynu "Forbes". Teraz pozbawiony fortuny Chodorkowski ogląda upadek swojego imperium z kolonii karnej na Syberii, gdzie wyrokiem sądu został w zeszłym roku zesłany na osiem lat. Część analityków uważa, że Jukos upadł z powodu ambicji politycznych Chodorkowskiego, który nie wykluczał rywalizacji z Putinem o fotel prezydenta Rosji.

Upadek Jukosu został przesądzony pod koniec 2004 r. Wtedy władze Rosji wystawiły na przymusową aukcję jego główne złoża. Pola naftowe wielkie jak w Kuwejcie za 9,4 mld dol. kupił państwowy Rosnieft. Dzięki tej transakcji Rosnieft potroił wydobycie, a w tym roku sprzedał w ofercie publicznej 13 proc. swoich akcji za 10,4 mld dol. Ostatecznie Jukos dobiły zachodnie banki, które w marcu tego roku złożyły wniosek o bankructwo, domagając się spłaty 0,5 mld dol. kredytu. Okazało się potem, że już pod koniec 2005 r. sprzedały Rosnieft swoje wierzytelności wobec Jukosu.