Kubańczycy w Miami cieszą się na wieść o problemach zdrowotnych Castro

Kubańczycy mieszkający w Miami wylegli na ulice. Korowody samochodów krążyły ulicami trąbiąc, machając flagami, ludzie tańczyli i wiwatowali.

- To historyczna chwila. Dyktator, który jest przy władzy dłużej niż ktokolwiek na świecie, już przeminął - mówi Juan Menéndez, który wyszedł na ulicę świętować ze swym wnukiem. - Mam nadzieję, że będzie to spokojna zmiana, że nikt nie ucierpi a naród będzie wolny.

- To wspaniałe. Będziemy wolni - cieszy się Edelia Reynoso od 26 lat mieszkająca w Miami. - Chciałabym zostać pochowana na Kubie.

W Miami coraz więcej Kubańczyków mówi otwarcie o życiu bez Fidela Castro. Jednak nie wszyscy chcą wrócić na wyspę. - Nie wierzę, by ktoś, kto już się przyzwyczaił do życia w Miami, wrócił na Kubę - powiedział jeden ze świętujących.

Lokalne władze opracowały plan kontrolowania porządku publicznego. Burmistrz Miami Carlos Alvarez zaapelował do świętujących, by oddalili się od głównych arterii miasta, aby nie utrudniać ruchu drogowego. - Wszyscy cieszymy się z początku końca tyrana. Prosimy tylko, aby nie łamali przepisów - oświadczył Alvarez.

Jeden ze scenariuszy, na jaki przygotowują się władze USA, przewiduje masowy eksodus z Kuby po upadku reżimu Castro. W stan gotowości postawione zostało wojsko na wypadek, gdyby powtórzyła się sytuacja z 1980 roku, gdy do Miami przybyło 125 tys. Kubańczyków.