Co Europa Środkowa może wnieść do Europy?

Czy jako członkowie UE będziemy tylko beneficjentami Unii, czy też wniesiemy coś w posagu? - zastanawiali się podczas weekendu uczestnicy międzynarodowej konferencji z okazji dziesięciolecia Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą.

Co Europa Środkowa może wnieść do Europy?

Czy jako członkowie UE będziemy tylko beneficjentami Unii, czy też wniesiemy coś w posagu? - zastanawiali się podczas weekendu uczestnicy międzynarodowej konferencji z okazji dziesięciolecia Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą.

- Wyobraźmy sobie rodzinę, która na niedzielny obiad zaprasza przyszłą synową i przy deserze pyta: No dobrze, a czym wzbogacisz życie naszej rodziny, kiedy wyjdziesz za naszego syna? - mówił podczas konferencji Krzysztof Wojciechowski, dyrektor słubickiego Collegium Polonicum. - Stawiając takie pytanie, zmuszacie narzeczoną do nieustannego usprawiedliwiania się i dostosowania się do rodziny i stwarzacie pożywkę dla przyszłych konfliktów. Jeśli dajecie synowi prawo do wyboru żony, to musicie zaakceptować synową taką, jaka jest i pogodzić się z tym, że rodzina może się zmienić pod jej wpływem.

Ale jak unijna rodzina może zmienić się pod wpływem środkowoeuropejskiej synowej? Czy państwa kandydujące wniosą coś do UE? Podczas dwudniowej trudnej dyskusji okazało się, że jednak nie przychodzimy z pustymi rękami. Najmniej trudności mieli ekonomiści - dla gospodarki każde poszerzenie rynku jest korzystne, a rzekome koszty i ryzyko rozszerzenia są zdaniem węgierskiego profesora Laszlo Csaby minimalne, skoro dochód narodowy wszystkich kandydatów to zaledwie 6 proc. PKB Piętnastki.

Były ambasador Włoch w Niemczech Luigi Ferraris liczy, że rozszerzenie UE czy raczej "zjednoczenie Europy" ożywi unijną debatę o demokracji, bo kandydaci zdają się przykładać większą wagę do wartości europejskich niż starzy członkowie Unii. Nasze historyczne doświadczenie w obchodzeniu się ze strukturami konfederacyjnymi, wielonarodowymi może okazać się przydatne w UE - uważa publicysta "Polityki" Adam Krzemiński.

- Historii zawdzięczamy reagowanie na rzeczywistość w sposób ironiczny - mówiła Eva Karadi z Węgier. - Zachód może się od nas uczyć tego podejrzliwego podejścia do władzy i ideologii.

Zdaniem b. ambasadora Czech w Niemczech Frantiszka Czernego Zachód nie powinien lekceważyć swego stabilizującego wpływu na kontynent. - Kiedy biedni krewni zamieszkają we wspólnym europejskim domu, to się ucywilizują, będą zamiatać schody - mówił Czerny. - Gdyby zostali za drzwiami, mogłoby dojść do awantur, a nawet do podpalenia bogatego domu.

Nikt z uczestników konferencji na Viadrinie nie miał wątpliwości, że rozszerzenie UE powinno nastąpić jak najszybciej.

Anna Rubinowicz, Frankfurt nad Odrą