Pogrzeb zamiast szpitalnej spalarni

Ciała dzieci urodzonych przed 22. tygodniem ciąży nie będą już spalane. Za miesiąc do wszystkich polskich szpitali trafi rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia nakazujące wydawanie martwych płodów rodzicom.

Basia z Wejherowa żyła tylko pół godziny. Jej matka chciała ją pochować, ale lekarze robili trudności, bo dziewczynka urodziła się w przed końcem 22. tygodnia ciąży i ważyła mniej niż 501 g. Według medycznych kryteriów była więc płodem, a nie dzieckiem. O sprawie Basi pisaliśmy prawie rok temu. Wtedy Ministerstwo Zdrowia zapewniało "Gazetę", że znowelizuje przepisy, bo do tej pory nie mówiły one w ogóle o dzieciach młodszych niż 22 tygodnie. Lekarze musieli określać zakończenie ciąży przed upłynięciem takiego czasu jako poronienie. A ciała dzieci trafiały do lodówek, potem były spalane razem z odpadami medycznymi.

- Przepisy, które obowiązywały w tych kwestiach, były niejasne, rodzice nie mieli szans na odebranie ciała dziecka. Zmieniamy to - mówi Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia. - Kończymy poprawiać rozporządzenie dotyczące komórek rozrodczych i tkanek zarodkowych w ramach ustawy o zakładach opieki zdrowotnej.

Zmiana sprawi, że dzieci urodzone przed 22. tygodniem ciąży będą miały prawo do metryki i pochówku na cmentarzu.

- Pochówek zmarłych płodów to poważny problem społeczny, o którym dopiero zaczyna się głośno mówić - uważa Leszek Bonna, dyrektor szpitala w Chojnicach. - W moim szpitalu już się płodów nie pali.

Chojnice to pierwsze miasto w Polsce z cmentarzem dla dzieci, które urodziły się przedwcześnie i zmarły. Miesiąc temu odbył się pierwszy pogrzeb. - Sam przeżyłem taką tragedię - opowiada Sławomir Rząska, radny z Chojnic. - Nie udało mi się pochować dziecka i wiem, jak się żyje po takim wydarzeniu. Dlatego zaangażowałem się w projekt cmentarza.