Jest robota w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym

- Najchętniej przyjmujemy młodych absolwentów prawa, najlepiej po aplikacjach, szukamy też doświadczonych funkcjonariuszy oraz pracowników wyższych uczelni, którzy będą ?mózgiem? CBA - mówi dyrektor biura szefa CBA Tomasz Frątczak

24 lipca ustawa o CBA wchodzi w życie. Od kilku miesięcy trwa już organizacja nowej, liczącej na początku 500 osób formacji do walki z korupcją. Oficjalny nabór ruszył na początku lipca.

- Dziennie spływa ok. 200 aplikacji, mamy ich już około 4 tysięcy. Jedna trzecia to oferty od młodych prawników. Pierwsze osoby są już zapraszane na rozmowy - mówi Tomasz Frątczak.

Zobacz informację o naborze do CBA na internetowej stronie Kancelarii Premiera.

Sprawdziliśmy, kto ma szanse na pracę w CBA.

Jak wygląda nabór?

W CBA mogą służyć tylko obywatele polscy, niekarani za przestępstwa skarbowe i przestępstwa ścigane z urzędu, o nieskazitelnej postawie moralnej, obywatelskiej i patriotycznej. Muszą mieć minimalnie średnie wykształcenie.

Wybrani po analizie CV i listów motywacyjnych kandydaci zostaną zaproszeni do warszawskiej siedziby biura. Pierwszy krok to rozmowa kwalifikacyjna. Kandydat będzie musiał wykazać się intelektem, od tego, jakie sprawi wrażenie, zależy, czy przejdzie dalej. Kolejny etap to testy psychologiczne i szczegółowe testy wiedzy, w końcu komisja lekarska. Żeby przez nią przejść, niekoniecznie trzeba mieć kondycję lekkoatlety.

- Kryteria zdrowotne są dopasowane do stanowiska, które ma pełnić kandydat. Oczywiście inne będą mieć funkcjonariusze operacyjni, inne analitycy pracujący w biurze. Jesteśmy otwarci również na niepełnosprawnych. Kiedy inni grają w piłkę, oni w tym czasie podnoszą swoje umiejętności. I są np. znakomitymi informatykami - wyjaśnia dyr. Frątczak.

Ale to dopiero początek. Osoby, które przejdą te etapy, odpowiadają na kilkadziesiąt pytań, które są częścią procedury dostępu do ściśle tajnych informacji. Pytania dotyczą m.in. życia osobistego (choroby psychiczne, skłonność do narkotyków czy alkoholu), współlokatorów, wyjazdów zagranicznych. Nie warto oszukiwać, bo te dane zostaną gruntownie sprawdzone przez funkcjonariuszy CBA. Kandydat przechodzi też badanie wykrywaczem kłamstw. Starając się o pracę, musi mieć świadomość, że w każdej chwili w pracy na polecenie przełożonego będzie musiał poddać się takiemu badaniu. A co pół roku będzie przechodzić kolejne okresowe oceny.

Kogo szuka CBA?

Tomasz Frątczak wymienia trzy kategorie osób, którymi szczególnie interesują się organizatorzy biura:

Absolwenci wyższych uczelni. Mile widziani są młodzi informatycy, ekonomiści, prawnicy. Ci ostatni - najchętniej z aplikacjami. - Już niedługo minister Kamiński poprosi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro o zaproszenie młodych absolwentów prawa, najchętniej po aplikacjach prokuratorskich i sędziowskich do składania aplikacji do tworzącego się CBA - mówi Frątczak. Doświadczenie nie jest najważniejsze: - Codziennie zgłasza się do nas czterech-pięciu młodych doktorów, około 30 lat, którzy czasem na rynku pracy nie mogli się odnaleźć. To ich nie przekreśla. Jeśli np. wybrali konkretne studia, uczą się przez wiele lat, mają przekonanie do tego, co robią, są mile widziani. Naszą ambicją jest to, by za dwa-trzy lata sercem tej formacji byli młodzi ludzie, którzy nie mają wcześniejszych obciążeń z innych miejsc pracy. W tym czasie czekają ich intensywne szkolenia prowadzone przez doświadczonych funkcjonariuszy - mówi szef biura ministra Kamińskiego. Służba przygotowawcza w CBA trwa trzy lata, w uzasadnionych wypadkach może zostać skrócona.

Funkcjonariusze z doświadczeniem w innych służbach zwalczających przestępczość. Ale uwaga! W CBA nie ma miejsca dla tych, którzy umiejętności zdobywali jeszcze w PRL. - W ustawie jest zapis, że nie można zatrudniać osób wywodzących się z służb specjalnych PRL. To dla nas żaden problem, przez kilkanaście lat po 1989 r. dopracowaliśmy się już młodych sprawnych ludzi nieobciążonych starym systemem - uważa Frątczak. Tacy funkcjonariusze muszą się za to wykazać nieskazitelną postawą etyczną.

Pracownicy wyższych uczelni i specjaliści różnych branż, osoby, które znają się na nowych technologiach i będą potrafiły stawić czoła przestępcom wykorzystującym najnowsze możliwości techniczne. - To przecież ludzie o ogromnej wiedzy wykorzystywanej dotąd w sposób akademicki. Chcemy, żeby byli mózgiem CBA - przekonuje Frątczak.

Jest robota w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym

Co wam da CBA?

Absolwent, który przyjdzie do służby przygotowawczej na stanowisko inspektora, dostanie 2850 brutto (2300 zł na rękę). Może też liczyć na premię (do 30 proc. wynagrodzenia, zależnie od efektów). Za specjalne osiągnięcia (np. przy rozwiązaniu konkretnej sprawy) można liczyć na nagrodę szefa CBA. Doświadczeni funkcjonariusze mają zarabiać "wyraźnie więcej" niż inne służby mundurowe. Na ekstra traktowanie mogą liczyć specjaliści. Frątczak: - Chcemy być konkurencyjni wobec tzw. rynku, oczywiście w miarę możliwości sfery budżetowej. Ta służba ma mieć wyjątkowych ludzi.

A co z referencjami?

- Każde potwierdzenie doświadczenia, umiejętności jest mile widziane - deklaruje Frątczak. Od razu jednak zastrzega: - Ale referencje polityczne, niezależnie z której strony, wprawiają nas w konsternację i ich nie oczekujemy.

Co to jest CBA?

To powołana z inicjatywy PiS służba specjalna podległa premierowi. Ma walczyć z korupcją, zwłaszcza w instytucjach państwowych i samorządach, i zwalczać "działalność godzącą w interesy ekonomiczne państwa", sprawdzać oświadczenia majątkowe osób publicznych, pilnować, by nie łączyły funkcji publicznych z działalnością gospodarczą, badać prawidłowość pomocy państwa i samorządów dla firm, organizację przetargów, wydawanie koncesji i zwolnień podatkowych. Funkcjonariusze mają szerokie uprawnienia - podobne do uprawnień policji, ABW czy Agencji Wywiadu. Będą mogli zatrzymywać osoby i pojazdy, przeszukiwać, podsłuchiwać, kontrolować korespondencję. Będą też mogli "żądać niezbędnej pomocy" od instytucji państwowych i samorządowych oraz przedsiębiorców. Do walki z korupcją CBA może używać broni palnej. CBA będzie też mogło korzystać np. z danych objętych tajemnicą bankową. Przy wykonywaniu zadań może "korzystać z pomocy osób niebędących funkcjonariuszami CBA" i im za to płacić. Budżet CBA na ten rok to 70 mln zł.

Uchwalenie ustawy o CBA budziło kontrowersje części ekspertów (po co powoływać kolejną służbę do walki z przestępczością) i opozycji. W tym tygodniu SLD złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie, czy ustawa o CBA jest zgodna z konstytucją - obawy Sojuszu budzą m. in. przepisy pozwalające na zbieranie danych o obywatelach - w tym o ich poglądach politycznych, życiu seksualnym czy wyznaniu i zapisana w ustawie możliwość przedłużania do dziewięciu miesięcy kontroli w firmach.

Chciał(a)byś pracować w CBA: