Bartosz Węglarczyk z "Gazety Wyborczej" komentuje expose premiera

Najciekawsza inicjatywa w sprawach polityki zagranicznej to mało precyzyjna, ale wyraźnie sugerowana przez premiera propozycja zbudowania elektrowni atomowej w Polsce.

Jeśli znajdą się na ten cel pieniądze, jeśli rząd wykaże się determinacją, to sprawa ta z pewnością odbije się bardzo dużym echem w Europie i zmusi naszą dyplomację do stoczenia poważnego sporu z sąsiadami, którzy z pewnością zrobią wiele, by do zbudowania takiej elektrowni ze względów bezpieczeństwa nie doszło. Jest to również najlepszy sposób na przynajmniej częściowe uniezależnienie się od dostaw surowców energetycznych z zewnątrz. Energia atomowa wraca dziś do łask, bo to jedyny sposób, by przestać reagować z lękiem na każdą złą wiadomość z Zatoki Perskiej czy z Rosji.

Raziło mnie, że premier mówił o problemach polityki zagranicznej bez nazywania rzeczy po imieniu. Możemy się więc domyślać, że gdy mówił o kontrowersjach w koalicji i o tym, że Polska nie jest krajem dezerterów, to miał na myśli sprawę wycofania polskich żołnierzy z Iraku. Nie usłyszeliśmy jednak nic konkretnego poza tym, że prawdopodobnie nie wycofamy naszego kontyngentu w najbliższym czasie.

Nie usłyszeliśmy niestety, że jak najbliższe stosunki z Niemcami to dla Polski sprawa absolutnie kluczowa. Premier w sposób równie zawoalowany mówił także o stosunkach z Rosją i Białorusią, a nazwy tych krajów z niejasnych dla mnie przyczyn, w ogóle nie padły. Nie wiemy więc, czy rząd ma nowe pomysły w sprawie stosunków z Mińskiem i Moskwą. Słowa premiera o tym, żebyśmy byli cierpliwi, odbieram wręcz jako zapowiedź, że w stosunkach z Moskwą na razie nic się nie zmieni.

Nie usłyszeliśmy również nic na temat polskich inicjatyw mających na celu budowanie lepszej Unii Europejskiej. Nie wiemy, co premier myśli o konstytucji europejskiej, budowaniu polityki obronnej czy rolnej. To niedobrze, bo bez własnych inicjatyw oddamy bez walki pozycję ważnego gracza w europejskiej polityce.

Zauważyłem trzy pozytywne elementy orędzia premiera. Po pierwsze - Polska utrzyma bliski sojusz z USA. To było oczywiste, bo i premier, i prezydent są zwolennikami takiego sojuszu. Ale expose jest właśnie po to, by również takie oczywiste sprawy jasno stawiać. Po drugie - bardzo się cieszę, że rząd zdecydowanie popiera wejście Ukrainy do Unii Europejskiej. Po trzecie -zapowiedź budowania naszej obecności na rynkach Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej odbieram jako chęć budowania gospodarczej polityki zagranicznej Polski, dotąd całkowicie nieobecnej ani w rządzie, ani w MSZ, ani w ministerstwie gospodarki. To dla przyszłości Polski sprawa absolutnie priorytetowa i mam wrażenie, że premier zdaje sobie z tego sprawę.

Premier miał kilka wpadek w czasie wygłaszania orędzia. Większość z nich była, mam nadzieje, spowodowana faktem, że wygłaszał orędzie z pamięci. Wpadką nie było stwierdzenie, że Polska ma najniższy dochód narodowy w Europie. Premier nie powiedział po prostu, o co dokładnie mu chodzi - - Polska ma najniższy dochód narodowy, ale na głowę mieszkańca i w Unii Europejskiej, a nie na całym kontynencie. Wciąż jednak jest u nas dużo lepiej, niż np. na Białorusi. Jestem jednak przekonany, że w Pradze, Bratysławie i Budapeszcie będą się dziś mocno zastanawiać, kogo z nich premier wyłączył ze składu Grupy Wyszehradzkiej, nazywając ją Trójkątem.