Lobbing ministra SLD w prokuraturze

- Tekst ?Gazety? o tajnej umowie o lobbing między Biomedem i b. ministrem skarbu potwierdza nasze informacje - mówi Janusz Kaczmarek, prokurator krajowy

Wczoraj napisaliśmy, że krakowska firma Biomed produkująca szczepionki dała dwa lata temu milion złotych łódzkiej fundacji Jutrzenka, której założycielem był Zbigniew Kaniewski, ówczesny poseł SLD i minister skarbu. Oficjalnie za pomoc w załatwieniu rządowych kontraktów na 20 mln zł w państwach b. ZSRR.

Problem w tym, że Jutrzenka, która miała zwalczać bezrobocie, o handlu w Azji nie ma pojęcia. Umowę podpisano dwa tygodnie po tym, jak Kaniewski został ministrem skarbu w rządzie Millera. Ale tuż przed nominacją podpisał się on pod tajną listą 12 punktów, które miały pomóc Biomedowi na rynku polskim. Kaniewski miał lobbować na rzecz firmy i - jak sam przyznał - robił to jako poseł.

W maju 2004 r. Kaniewski stracił stanowisko. Niedługo potem Biomed zażądał zwrotu pieniędzy. Nie dostał ich, bo 700 tys. zł przelano na konto w Mołdawii (tam pieniądze zniknęły), a pozostałe 300 tys. zł wyparowało z konta łódzkiej fundacji. Krakowska prokuratura oskarżyła o wyłudzenie Jacka S. i Bolesława B., którzy ze strony fundacji podpisali oficjalną umowę. Sprawa już toczy się w sądzie. Podczas procesu Jacek S. opowiedział o tajnej umowie lobbingowej.

Według naszych informacji prokuratura wie już, co stało się z pieniędzmi, które trafiły na mołdawskie konto. Miał je wypłacić Jerzy P., kolejny przedstawiciel Jutrzenki. Niezależnie od tego, czy Jerzy P. i Zbigniew Kaniewski będą mieli zarzuty, łódzki proces rozpocznie się od nowa. Sędzia, która go prowadziła, ciężko się rozchorowała.

Klub Poselski SLD przysłał wczoraj wyjaśnienie, że Zbigniew Kaniewski nie jest już posłem Sojuszu.