Długie śledztwo w sprawie wanny

Po raz kolejny przedłużono śledztwo w sprawie wanny koordynatora służb specjalnych. Spór pomiędzy ministrem Zbigniewem Wassermannem a fachowcami, którzy prowadzili prace w jego willi w Krakowie, ciągnie się już trzeci rok. W grudniu 2005 r. na polecenie prokuratury krajowej zakończone śledztwo zostało przeniesione z Krakowa (gdzie Wassermann był prokuratorem) do Warszawy. Zrobiono tak po to, by uniknąć zarzutu stronniczości. I właśnie prokuratura Warszawa Praga ogłosiła wczoraj, że przedłuża śledztwo do końca września. - Do tego czasu najprawdopodobniej zapadnie końcowa decyzja - zapewnia rzeczniczka prokuratury Renata Mazur.

W śledztwie po raz kolejny przesłuchano podejrzanych w sprawie sześciu fachowców i biegłych. Sprawa zaczęła się, gdy Wassermann (wtedy poseł PiS) zakwestionował jakość prac i nie chciał za nie zapłacić. Fachowcy podali go do sądu. W odpowiedzi Wassermann oskarżył ich m.in. o to, że wadliwie podłączając wannę z hydromasażem, narazili na śmierć lub kalectwo jego i jego rodzinę. Krakowska prokuratura postawiła instalatorom zarzuty nieumyślnego zamachu na życie polityka.