Praca za granicą dla odwołanych szefów kopalń

Szefów polskich kopalń rozchwytują zagraniczne firmy górnicze. Headhunterzy kuszą wysokimi pensjami tych, którym powiodła się restrukturyzacja górnictwa

W ostatnich miesiącach w górnictwie doszło do czystek. Przyczyn nie podano. Posady straciło wielu menedżerów. Wśród nich są i tacy, którzy odnosili sukcesy, wyprowadzili kopalnie z długów, zwiększyli wydajność, wprowadzili oszczędności. To także dzięki nim górnictwo zaczęło się podnosić z zapaści. Co najmniej kilku z nich może powrócić do pracy w kopalniach, tyle że niekoniecznie w Polsce.

- Dostałem zlecenie, by sprawdzić, czy na rynku są do wzięcia byli szefowie kopalń. Główny warunek: muszą to być osoby, które aktywnie uczestniczyły w restrukturyzacji branży i którym się powiodło, przydałaby się także znajomość języka angielskiego lub rosyjskiego. Wiem, że również inni penetrują ten rynek - przyznaje przedstawiciel dużej warszawskiej firmy headhunterskiej.

Skąd zlecenia? Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, zainteresowane zatrudnieniem Polaków są firmy górnicze z Ukrainy, Australii oraz RPA.

Doświadczonych menedżerów brakuje zwłaszcza na Ukrainie, która stoi przed wyzwaniem unowocześnienia przemysłu węglowego. Chodzi o zmniejszenie kosztów produkcji przy jednoczesnym utrzymaniu wydobycia. Węgiel jest dla Ukraińców jedynym w 100 proc. pewnym źródłem energii. Gazowy kurek może być bowiem w każdej chwili przykręcony przez Rosjan.

Dla Ukraińców polscy menedżerowie górniczy są atrakcyjni, bo dobrze znają wykorzystywany w ukraińskich kopalniach sprzęt - znaczna jego część została wyprodukowana w Polsce.

Na jakie stanowiska mogą liczyć nasi menedżerowie? Poszukiwani są pracownicy na stanowiska dyrektorskie. Odpowiadaliby m.in. za redukcje zatrudnienia i cięcia kosztów.

- Wiem, że takie oferty pracy dla najlepszych menedżerów są na rynku - mówi kierownik Pracowni Monitoringu Przedsiębiorstw PAN doc. Jan Macieja. - Wdrożona przez rząd AWS reforma górnictwa odbiła się dość szerokim echem w branży. Udało się zamknąć wiele nierentownych kopalń przy stosunkowo niewielkich protestach społecznych. Z uwagą śledzone były polskie rozwiązania mające spowodować zmniejszenie zatrudnienia. Nic więc dziwnego, że jeżeli osoby z takimi sukcesami pojawiają się na rynku, są werbowane - dodaje Macieja.

Jedną z osób, która dostała ofertę pracy z zagranicy, jest odwołany przez PiS bez podania przyczyn były dyrektor najlepszej śląskiej kopalni Budryk Piotr Czajkowski. - To prawda, dostałem propozycje. Sprawy nie będę jednak komentował - powiedział "Gazecie".

- Prezes Czajkowski wyciągnął Budryka z zapaści. Firma pod jego szefowaniem nie tylko zarabiała na utrzymanie, ale i potrafiła spłacić setki milionów długów. - Gdy został usunięty, wiadomo było, że ktoś mu coś ciekawego zaproponuje - uważa wysokiej rangi pracownik Kompani Węglowej.

Także niedawno wyrzucony szef Kompani Maksymilian Klank może liczyć na ofertę pracy. - Z pewnością dostanie ciekawą propozycję - uważa nasz rozmówca.

Propozycję zatrudnienia na Ukrainie otrzymał także wicedyrektor jednej z kopalń Kompanii Węglowej. - Rozważam tę propozycje. Podczas trzyletniego kontraktu zarobiłbym znacznie więcej niż w tym czasie w kraju - przyznaje. - Dla mnie barierą może być nowe otoczenie - dodaje.

Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, specjalistom mogą być zaoferowane dobre płace. Nawet powyżej 10 tys. dol. miesięcznie. Nieco niższe pensje oferują Australijczycy, ale oni poszukują głównie inżynierów o górniczych specjalnościach.