Polityka historyczna według Ogórka

ZDARZYŁO SIĘ? CISZEJ! (d. "Zdarzyło się dzisiaj")

Polityka historyczna, jaką zamierza prowadzić obecna koalicja rządowa, stawia zupełnie nowe zadania przed naszą przeszłością. Przeszłość to już nie może być to, co po prostu się wydarzyło. Z tego, że coś się wydarzyło, nic jeszcze przecież nie wynika. Czasem mogło się coś nie wydarzyć, a jest bardziej znaczące od tego, co akurat przypadkowo miało miejsce. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak nieodpowiedzialne jest samo opisywanie historii, jakie uprawialiśmy dotychczas w rubryce Włodzimierza Kalickiego "Zdarzyło się dzisiaj". W "Nowej Gazecie Wyborczej" zastępujemy ją więc kolumną historyczną "Zdarzyło się? Ciszej!" przestrzegającą przed pochopnym nadawaniem znaczenia samym faktom. Prowadząc politykę historyczną, na pewno nie będziemy zajmować się różnymi wydarzeniami tylko dlatego, że miały miejsce.

Zażarty bój PRL z Krzyżakami

Gomułka ojcem polityki. historycznej. Nasza kolumna historyczna "Zdarzyło się? Ciszej!" dotarła do materiałów wskazujących jednoznacznie, że twórcą "polityki historycznej" jest Władysław Gomułka, za PRL-u I sekretarz komunistycznej partii w latach 1956-70.

Do wrogów PRL oprócz kułaków, sabotażystów, reakcyjnego podziemia i wstecznego kleru włączył on też Krzyżaków, niewidzianych w Polsce od kilkuset lat. Mimo to przez cały czas Polska Ludowa prowadziła zażarty bój z jeszcze średniowiecznym zakonem.

Do całkowitego powtórzenia zwycięstwa pod Grunwaldem, a właściwie nawet jego przewyższenia, doszło w 550. rocznicę bitwy w roku 1960. Władysławowi Gomułce udało się po stronie polskiej zgromadzić 200 tysięcy osób, a więc znacznie więcej niż swego czasu Jagielle, na szczęście po stronie krzyżackiej nie było tym razem nikogo. Zwycięstwo było tak druzgocące, że tym razem nie trzeba było odprawiać ani jednej mszy, a nawet było to zabronione.

Niestety, na "polityce historycznej" PRL najbardziej zyskali Krzyżacy - średniowieczny zakon, z którym po pięciuset latach władze pozostawały w ciągłym konflikcie. Jednak ciągłe odtwarzanie się Krzyżaków pozostaje pewną zagadką. Jak udawało się im przetrwać przez 500 z górą lat, ciągle przez nas rozgramianym? W jaki sposób udało się im nie wyginąć, skoro byli wśród nich sami tylko mężczyźni? Przecież nikt nigdy nie widział małego Krzyżaka. Jest to fenomen z biologicznego punktu widzenia.

22 lipca 1966 roku podczas defilady Tysiąclecia Władysława Gomułkę za swego wodza uznali woje Bolesława Chrobrego oraz żołnierze napoleońscy. Oddziały, które szły na Moskwę, urządziły defiladę zwycięstwa przed Pałacem Kultury w Warszawie. Mało brakowało, aby pojawili się żołnierze antybolszewickiej wojny 1920 roku, ale ci, zobaczywszy, kto stoi na trybunie honorowej, musieliby się chyba rzucić na nią z bagnetami.

PRZEGLĄD PRASY: BRAT ŁATA BRATA

Prasa rządowa rozpaczliwie szuka historycznych precedensów braci u władzy. Bliźniaków w ogóle nie znaleziono oprócz założycieli Rzymu Romulusa i Remusa, z których nie tylko jeden zabił drugiego, ale na dodatek w ogóle nie istnieli.

Od czasów Kaina i Abla bracia zabijali się regularnie, a Bolesław Krzywousty brata wygnał do Niemiec. No, ale z Lechem Kaczyńskim nie da się tego zrobić nawet siłą.

Przedwojenni politycy bracia Grabscy i Jędrzejowiczowie, z których jeden (z każdej pary) był premierem, a drugi ministrem oświecenia publicznego, byli ciągle atakowani za to, że urodzili się braćmi i ten fakt w zasadzie pokrzyżował im karierę.

Na szczęście są jeszcze bracia Castro na Kubie. Fidelowi Castro brat Raul nie przeszkadzał w jedynowładztwie w ten sposób, że został wyznaczony przez niego na swojego następcę. Tu z kolei mamy przykład wyjątkowej braterskiej miłości: Fidel Castro wygnał już z wyspy większość Kubańczyków, ale brata zostawił.

ZAGADKA HISTORYCZNA: CO BĘDZIE PRZED IV RZECZPOSPOLITĄ?

Pomiędzy Pierwszą Rzeczpospolitą a Drugą były rozbiory Polski, dwa powstania narodowe i kilka wojen. Przerwa między jedną Rzeczpospolita a drugą trwała 123 lata.

Pomiędzy Drugą Rzeczpospolitą a Trzecią była wojna światowa, dwie okupacje, stalinizm i PRL, a przerwa je rozdzielająca trwała dokładnie lat 50.

Pytanie: co musi się zdarzyć pomiędzy Trzecią a Czwartą Rzeczpospolitą, aby ta mogła tak naprawdę się zacząć, i jak długo będzie to trwać?

Nawet najgorsze odpowiedzi na to pytanie prosimy przysyłać do naszej redakcji, a my propozycje te prześlemy odpowiednim władzom do rozważenia.

JAK MIAŁ NA IMIĘ MIESZKO?

Dobra wiadomość dla uczniów: na pytanie, jak miał na imię pierwszy polski król właściwa odpowiedź brzmi: nie wiem. Mieszko bowiem nie mogło to być jego imieniem, ponieważ Mieszko jest zdrobnieniem i żaden król nie pozwoliłby sobie, aby go tak nazywać. To nie były czasy, kiedy przywódcy mogli nazywać się Jurek.

"Mieszko" był to prawdopodobnie przydomek czy przezwisko pochodzące albo od miecha kowalskiego, albo od mieszka rozumianego jako sakiewka. Używanie pseudonimu już wówczas miało chronić przed ewentualną klątwą, w obawie przed którą prawdziwego imienia się głośno nie wypowiadało. Widać tu ciągłość władzy państwowej w Polsce, ponieważ do dziś wielu przywódców (szczególnie po odwołaniu) też wolałoby, aby prokuratura nie wiedziała, jak się nazywają.

Tak że ładnie się zaczyna: chrzest Mieszka to był pierwszy i najsłynniejszy chrzest w dziejach Polski, a jakie imię otrzymał on na chrzcie - nie wiemy!

Chrzest dla Mieszka nie oznaczał więc nawet otrzymania imienia. Jedynie konieczność odprawienia siedmiu żon, które wcześniej miał jako poganin. Wraz z wzięciem za żonę Dąbrówki wziął więc na siebie krzyż, która to cecha została zachowana we wszystkich następnych związkach małżeńskich.

Imię Mieszka sprawia wiele kłopotów do dziś, bowiem nazwano tak w Polsce wiele ulic. Na pytanie o adres zamieszkania wielu ludzi odpowiada: "Mieszka". No tak, ale gdzie?