Nowy generalny inspektor ochrony danych osobowych

Wysunięty przez PiS Michał Serzycki złożył wczoraj ślubowanie przed Sejmem. Zastąpił Ewę Kuleszę

Kulesza opuszcza ten urząd po dwóch kadencjach. Objęła go w maju 1998r., jako wspólny kandydat AWS i UW. Urząd stworzyła od podstaw - zaczynała w pokoiku w Starym Domu Poselskim, z jednym faksem i telefonem. Od początku była pod obstrzałem wszystkich, którym nowa w polskiej rzeczywistości ustawa skomplikowała życie: naukowców, którzy skarżyli się, że utrudnia im badania, firm marketingowych, bankowców, operatorów telefonii komórkowej, którym zabroniła kserowania dowodów osobistych. Z drugiej strony musiała hamować zapędy do utajniania wszystkiego pod pretekstem ustawy. Np. kancelaria prezydenta Kwaśniewskiego odmawiała informacji o strukturze organizacyjnej, zatrudnionych osobach i zakresie ich zadań, a Ministerstwo Sprawiedliwości - podania nazwisk prezesów sądów.

Dziesiątki doniesień o bezprawnym wykorzystywaniu danych osobowych zgłosiła do prokuratury. Rutynowo kończyły się umorzeniem z powodu niskiej szkodliwości. - Prokuratura przyczynia się do tego, że ustawa nie jest respektowana - uważa Kulesza.

Pod koniec swojej kadencji weszła w głośny spór z prezesem IPN Leonem Kieresem. Po wycieku tzw. listy Wildsteina skontrolowała IPN i wykryła tam liczne nieprawidłowości. Wtedy politycy prawicy stanęli po stronie Kieresa. Lider PO Jan Rokita z trybuny sejmowej ostro zaatakował Kuleszę, że usiłuje ograniczać dostęp do narodowej historii za pomocą prawa stworzonego do ochrony przed reklamodawcami.

Jednak Kulesza złożyła doniesienie do prokuratury. Mimo, że jej mąż, prof. Witold Kulesza był podwładnym Leona Kieresa, szefem pionu śledczego IPN. - Uważam, że standardy etyczne wymagają od urzędnika bezstronności - powiedziała "Gazecie".

Efektem tego sporu jest m.in. to, że w projekcie wprowadzonej przezPiS zmiany ustawy o IPN zapisano, że nie podlega on przepisom o ochronie danych osobowych. - Gdyby to weszło w życie, zaskarżyłabym ten przepis do Trybunału Konstytucyjnego, jako sprzeczny z konstytucyjną dyrektywą o ochronie danych osobowych UE - mówi.

Teraz zamierza wspólnie z rzecznikiem ochrony danych UE, Peterem J. Hustinxem, napisać komentarz do tej dyrektywy i poświęcić się pracy naukowej - jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Łódzkiego, jej specjalność to prawo pracy i ubezpieczeń społecznych.

Nowy GIODO

Michał Serzycki, 35 lat, magister prawa jest absolwentem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ukończył też studia podyplomowe dla kadry kierowniczej administracji w Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L. Koźmińskiego.

Jego kariera zawodowa nie jest długa: od 1998 do 2002 r pracował w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, potem z ramienia PiS był na warszawskiej Woli zastępcą burmistrza ds.oświaty.

Jego kandydaturę na GIODO wysunął PiS. Gładko pokonał w sejmowym głosowaniu kandydatkę SLD, byłą minister w kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego, Jolantę Szymanek-Deresz. W Sejmie mówił, że zamierza zwiększyć liczbę kontroli przeprowadzanych przez GIODO.