Byłe władze Serbii przed Trybunałem w Hadze

Byli przywódcy Serbii stają przed Trybunałem w Hadze, gdzie odpowiedzą na zarzuty o zbrodnie wojenne w Kosowie

Na ławie oskarżonych w Hadze zasiedli wczoraj m.in. były prezydent Serbii Milan Milutinović, wicepremier Nikola Sainović, szef sztabu Dragoljub Ojdanić i trzech generałów - dowódców armii i policji w serbskiej prowincji Kosowo. W latach 1998-99 kierowali oni operacją pacyfikacji Albańczyków, którzy zbrojnie próbowali wywalczyć sobie niepodległość. Obok partyzantów ofiarą serbskiej ofensywy padli cywile zabijani i przepędzani ze swoich wiosek. Czystki powstrzymały dopiero bombardowania NATO latem 1999 r.

Wszyscy oskarżeni byli bliskimi współpracownikami prezydenta Jugosławii Slobodana Miloszevicia, który nie usłyszy skazującego wyroku, bo w marcu zmarł na zawał serca w haskim areszcie. Zarzuca im się morderstwa, gwałty i deportacje kilkuset tysięcy Albańczyków, których dopuściły się oddziały serbskie. Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do winy.

Proces będzie przebiegał w tempie charakterystycznym dla Trybunału w Hadze. Prokuratorzy szacują, że przedstawienie dowodów zbrodni całej szóstki zajmie przynajmniej rok. Przez kolejny rok obrońcy będą starali się udowodnić, że ich klienci są niewinni.