Gosiewski: Dziennikarzom 'TAZ' grożą 2 lata więzienia

- Obraza głowy państwa jest przestępstwem, a artykuł w 'Tageszeitung' był wyraźnie obraźliwy dla prezydenta i wobec naszego kraju. Podobnie jak kiedyś podjęto postępowanie, kiedy Jerzy Urban na łamach tygodnika 'Nie' zaatakował Ojca Świętego i zarazem głowę państwa watykańskiego, to również jest to podstawa do prowadzenia śledztwa - powiedział Przemysław Gosiewski w "Poranku Radia TOK FM".

Jacek Żakowski: Co pan wie o wczorajszym spotkaniu premiera z Donaldem Tuskiem w Sopocie?

Przemysław Gosiewski: Wiem niewiele dlatego, że byłem wczoraj w swoim okręgu wyborczym w województwie świętokrzyskim. Wiem, że to spotkanie było poświęcone dyskusji o pracy nad ważnymi ustawami podatkowymi. Teraz pakiet podatkowy wchodzi do prac w parlamencie. Tematem były też prace nad ważną ustawą o nowelizacji ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, to jest taka ustawa, która ma zapewnić szybką rejestrację firmy. Teraz musimy to robić przez ponad miesiąc w wielkiej ilości urzędów, chcemy to ograniczyć do tygodnia i umożliwić załatwianie tego w urzędzie gminy. Rozmawiano też na temat reformy finansów publicznych. Myślę, że to spotkanie miało wysondować stanowisko opozycji w sprawie tych ustaw.

Jacek Żakowski: To była inicjatywa pana Marcinkiewicza, władz PiS, czy może Donalda Tuska?

Przemysław Gosiewski: Z pewnością była to współinicjatywa pana premiera, skoro wziął udział w takim spotkaniu w sposób świadomy.

Jacek Żakowski: Ale władze PiS jakoś przygotowywały to spotkanie? To jest ważne w sensie symbolicznym polityczne spotkanie, nie było takiego spotkania od czasu dramatycznej rozmowy pana Tuska z Jarosławem Kaczyńskim, po której doszło do awantury w relacjach i tak dalej.

Przemysław Gosiewski: Jeśli chodzi o tą minioną rozmowę, to wcześniej odbyła się jeszcze taka rozmowa w cztery osoby, w której wziął udział pan Rokita, pan Marcinkiewicz, pan Kaczyński i pan Tusk. Rzeczywiście po tamtych rozmowach sytuacja stałego sporu między partiami, którą tworzyła PO, powodowała, że te relacje rzeczywiście były jakoś ograniczone.

Jacek Żakowski: To ostatnie spotkanie to jest objaw zbliżenia między PiS i PO? Może PiS myśli o zmianie koalicjanta?

Przemysław Gosiewski: Nie, nie myśli o zmianie koalicjantów. Koalicja czuje się dobrze. Sądzę, że zadania, które sobie założyliśmy w umowie koalicyjnej, są realizowane. Nie potrzeba dzisiaj zastanawiać się nad zmianą koalicji, tym bardziej że z racji na zachowanie PO powołanie takiej koalicji byłoby trudne.

Jacek Żakowski: Wczorajszego spotkania nikt się nie spodziewał, ono podsuwa oczywiście różne spekulacje. Na przykład na temat możliwego zbliżenia przedwyborczego? Albo, że premier spotkał się z Donaldem Tuskiem na przekór Jarosławowi Kaczyńskiemu, żeby zbudować jakąś alternatywną tożsamość polityczną?

Przemysław Gosiewski: Sądzę, że motywacją pana premiera było to, żeby porozmawiać o sprawach podatkowych, które zawsze budzą emocje.

Jacek Żakowski: O sprawach podatkowych w cztery oczy, w takim nagłym trybie?

Przemysław Gosiewski: Ja inaczej tego nie odebrałem, może pan redaktor ma jakieś podejrzenia. Natomiast przyjąłem do wiadomości, że przy okazji wizyty pana premiera na Pomorzu odbyła się krótka rozmowa na temat ważnych ustaw. W drugiej połowie roku będzie miała miejsce jedna z najpoważniejszych debat i zrozumiałe jest, że opozycja powinna podejść do niej twórczo, a nie blokująco.

Jacek Żakowski: A nie wystarczyłoby tego załatwić w komisjach sejmowych na poziomie tak zwanych cieniasów z PO i kogoś z rządu?

Przemysław Gosiewski: Pan premier użył tego zwrotu w pewnym kontekście, w odpowiedzi na bardzo brutalny atak na PiS. My nie staramy się prowadzić negatywnej kampanii, chociaż jesteśmy przedmiotem brutalnego ataku.

Jacek Żakowski: Mnie to spotkanie szalenie interesuje i jest w tym jakaś tajemnicza historia. Rozmawiał pan z panem premierem po tym wczorajszym spotkaniu?

Przemysław Gosiewski: Nie, wróciłem o drugiej w nocy z mojego województwa.

Jacek Żakowski: Rzeczywiście jest taki plan, żeby we Włoszczowie stawał ekspres Warszwa-Katowice?

Przemysław Gosiewski: Jest taki plan, aby zrealizował postulat społeczności wysyłany od trzydziestu lat. Mianowicie, żeby niektóre pociągi zatrzymywały się we Włoszczowie, władze Opoczna też o to zabiegają. Ta część Polski wymaga szybkiego skomunikowania z dużymi miastami. Teraz realizowana jest inwestycja przebudowy tej linii kolejowej, samorządy chcą się dołączyć i zbudować przystanek, na którym zatrzymywałyby się niektóre z pociągów.

Jacek Żakowski: Niektóre, czyli nie wszystkie?

Przemysław Gosiewski: Nie wszystkie.

Jacek Żakowski: Czyli będzie można nadal dojechać do Katowic w te dwie godziny z minutami?

Przemysław Gosiewski: Sądzę, że będą też kursowały pociągi bezpośrednie, ale niektóre będą się zatrzymywać. To naprawdę jest kwestia dwóch trzech minut.

Jacek Żakowski: Do czego ma doprowadzić śledztwo, o rozpoczęcie którego apeluje pan do ministra Ziobry, śledztwo w sprawie tego czy niemiecki dziennik obraził pana prezydenta czy nie obraził. Jak pan sobie wyobraża finał tego śledztwa?

Przemysław Gosiewski: W Polsce są przepisy kodeksu karnego, i mamy do czynienia z zagrożeniem, że zostało popełnionej przestępstwo, zgodnie z art. 226 kodeksu karnego, obraza głowy państwa jest przestępstwem, a artykuł w tej gazecie był wyraźnie obraźliwy dla prezydenta, wobec naszego kraju i podobnie jak kiedyś podjęto postępowanie, kiedy Jerzy Urban na łamach tygodnika Nie zaatakował Ojca Świętego i też głowę państwa watykańskiego, to również jest to podstawa do prowadzenia śledztwa.

Jacek Żakowski: Czy polski kodeks karny obowiązuje w Niemczech?

Przemysław Gosiewski: Nie, nie obowiązuje, ale treści tego artykułu są znane na terenie RP a ponadto jest przepis kodeksu postępowania karnego mówiący, że przestępstwa przeciwko funkcjonariuszom publicznym mogą być prowadzone bez względu na miejsce ich popełnienia, o ile dotyczą funkcjonariuszu polskich, a pamiętajmy że prezydent RP jest najwyższym reprezentantem Rzeczpospolitej.

Jacek Żakowski: Przyjmijmy, że ta interpretacja, z treść artykułu jest znana w Polsce, więc podlega polskiemu kodeksowi karnemu, że to jest prawdziwe. I teraz jak pan sobie wyobraża, do czego to śledztwo miałoby doprowadzić jeśli prokuratura stwierdzi, że to było przestępstwo, to powinna wystąpić o ekstradycje autora do niemieckiego sadu, czy czekać aż on przyjedzie do Polski i go tu aresztować? To jest przepis zagrożony sankcją karną.

Przemysław Gosiewski: Do dwóch lat pozbawienia wolności. Ta sytuacja prawna która pan tu przedstawił, ma jasne konsekwencje. W przypadku kiedy by nastąpiło przedstawienie zarzuty, skierowanie aktu oskarżenia, to oczywiście korzystalibyśmy z przepisów prawa międzynarodowo karnego, które regulują tego typu sytuacje, odpowiedzialności obywateli państw obcych.

Jacek Żakowski: Wystąpilibyśmy od Niemiec o ekstradycję ich obywatela i oczywiście dostaniemy odmowę.

Przemysław Gosiewski: Możemy wystąpić o coś innego, Europejski Nakaz Aresztowania, gdyby była taka podstawa.

Jacek Żakowski: Jak pan sobie wyobraża reakcje Europy, naszych partnerów na sytuację w której wysyłamy Europejski Nakaz Aresztowania przeciwko niemieckiemu dziennikarzowi, i załóżmy że Niemcy zachowują się nieporządnie i go nam przysyłają. On siedzi w polskim kryminale, widzi pan tę sytuację?

Przemysław Gosiewski: Chcę powiedzieć, że akurat to pozbawienie wolności do lat dwóch nie jest mocną podstawą do aresztowania. Ja tylko pokazałem jedną z możliwości prawnych.

Jacek Żakowski: Wyobraźmy sobie, że sąd wyda wyrok i go skarze, ataki proces może się toczyć bez jego obecności?

Przemysław Gosiewski: Nie może, proces karny nie może się toczyć się bez oskarżonego. Ja mam świadomość, że powinna być właściwa reakcja władz. Gdybyśmy mieli odwrotną sytuację, że któraś z gazet polskich poniżyłaby głowę państwa niemieckiego, to mam świadomość, że wszyscy politycy niemieccy wystąpiliby w obronie głowy państwa. I politycy polscy wyraziliby słowa solidarności z osobą zaatakowaną i potępiliby tego typu artykuł.

Jacek Żakowski: Całkiem niedawno mieliśmy sytuacją, kiedy minister Sikorski porównał gazociąg do paktu Ribbentrop-Mołotow, czyli porównał niemieckiego kanclerza i rosyjskiego prezydenta do Hitlera i Stalina. Wtedy polskie władze nie reagowały i prokuratura nie wszczęła śledztwa.

Przemysław Gosiewski: Akurat wtedy politycy polscy uznali, że ta wypowiedź była o wiele za ostra ni powinna być, aczkolwiek ten rurociąg jest zagrożeniem dla Polski.

Jacek Żakowski: Ale przyzna pan, że porównanie kogoś do kartofla jest mniej obraźliwe niż porównanie do Hitlera albo Stalina.

Przemysław Gosiewski: Tam nie było tylko porównania do kartofla, tam było wyraźne powiedzenie, że prezydent nie chce podać ręki. Powinniśmy dbać o to, żeby wizerunek naszego kraju, żeby zachowanie godności wobec osób pełniących najwyższe funkcje był przestrzegany w relacjach międzynarodowych i było przestrzegane w sytuacji gdy ktoś to narusza. Gdy gazeta to naruszyła, to powinny być działania z naszej strony ale również wyrazy solidarności ze strony niemieckiej.

Jacek Żakowski: Pan zna orzeczenia Trybunału w Strasburgu, który mówi, że cześć polityka nie podlegają normalnej ochronie, że to jest grupa zawodowa poddana szczególnej krytyce i z całą pewnością tego typu sytuacja, w przypadku rozkręcenia się śledztwa, sformułowania aktu oskarżenia, to orzeczenie byłoby kluczowe.

Przemysław Gosiewski: Tu mamy do czynienia z dodatkowa sytuacją. Ma pan rację, że politycy muszą mieć takie przekonanie, że ich prawo do prywatności jest ograniczone, to jest jasne. Ale ten artykuł dotyczył konstytucyjnego organu Rzeczpospolitej.

Jacek Żakowski: Dotyczył prezydenta, a nie urzędu.

Przemysław Gosiewski: Dotyczył prezydenta RP, mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją, według mnie, do tej sprawy poniżenia głowy państwa, tego typu uwagi Trybunału w Strasburgu nic do tego nie mają.

Jacek Żakowski: No tak, ciekaw jest co bardziej szkodzi dobremu polskiemu imieniu zza granicą, napadanie polskiego prezydenta przez zachodnia prasę, czy też tego rodzaju reakcje, które chyba jednak w żadnym kraju europejskim nie miały ostatnio miejsca.

Przemysław Gosiewski: Powinniśmy reagować na przypadki ataków na nasz kraj, na konstytucyjne organy, to nasz obowiązek. Czy jest to atak dokonywany przez mniej czy bardziej poważną prasę, to jest to atak i nie powinien pozostać bez odpowiedzi. Tym bardziej, że ma znamiona przestępstwa.

Jacek Żakowski: Widzę ciekawe pęknięcie wewnątrz PiS. Niedawno rozmawiałem z ministrem Dornem, który powiedział, że nawet taka herezję jak prezydent jest głupi, albo nawet Dorn jest głupi, można w Polsce głosić, widzę że pana zdaniem, to nie jest takie oczywiste.

Przemysław Gosiewski: W Polec powinno być przestrzegane prawo.

Jacek Żakowski: Może prawo trzeba zmienić, zęby nam nie przynosiło wstydu?

Przemysław Gosiewski: Prawo nam nie przynosi wstydu, natomiast powinniśmy się solidaryzować się z naszym prezydentem, który został zaatakowany.