Chińskie truskawki wypierają polskie

Polscy plantatorzy rozpaczają: Zalewają nas chińskie truskawki w dumpingowych cenach. Pójdziemy z torbami!

Polska to największy producent truskawek w Europie. Rocznie zbiera się u nas 180 tys. ton tych owoców. Od kilku lat europejskie rynki są jednak zalewane przez import z Chin - w ciągu pięciu lat ilość mrożonych truskawek sprowadzanych z tego kraju wzrosła aż siedmiokrotnie do 43 tys. ton w 2005 r.! Europa coraz chętniej zajada się chińskimi truskawkami, bo są dużo tańsze. W 2005 r. średnia cena mrożonych truskawek z Chin wynosiła 461 euro za tonę. Polskie były o ponad 250 euro droższe.

Polscy plantatorzy i przedsiębiorcy protestują. Tydzień temu na czele z posłem do Parlamentu Europejskiego Bogdanem Golikiem lobbowali na rzecz polskich truskawek w Brukseli. Do obrony naszych owoców przyłączyła się Krajowa Izba Gospodarcza, domagając się od rządu skierowania do Komisji Europejskiej wniosku o ochronę europejskiego rynku owoców miękkich.

Od stycznia na wniosek polskich firm Komisja Europejska prowadzi postępowanie antydumpingowe przeciwko Chinom, jednak procedury przeciągają się i najprawdopodobniej w tym roku nie mamy co liczyć na wprowadzenie specjalnych ceł na chińskie owoce.

Tymczasem ceny skupu truskawek w Polsce są niższe niż koszty produkcji.

Plantatorzy skarżą się też na brak rąk do pracy - przy niskich cenach skupu zarobki przy zbiorze truskawek są mało atrakcyjne. Dlatego nasi producenci chcieliby, by rząd ułatwił zatrudnianie przy zbiorach np. pracowników z Ukrainy.

- Jeśli ta sytuacja będzie trwała, to w ciągu dwóch, trzech lat polscy producenci padną - mówi Janusz Glinicki, prezes firmy Sadpol, jeden z większych plantatorów w Polsce, a to oznacza m.in. likwidację wielu miejsc pracy.

- Zrobię wszystko, żeby ten problem jak najszybciej rozwiązać - deklaruje Andrzej Lepper, wicepremier i minister rolnictwa.