Marcin - fotograf Madonny

Miał zaledwie trzy lata, kiedy pierwszy raz ją usłyszał. Od pięciu lat nie opuścił żadnego jej europejskiego koncertu. Marcin Kokowski - fotograf Madonny. To jego zdjęcie piosenkarka wybrała na okładkę singla ?Sorry?

Madonna. Jaka jest?

Jest wspaniała. Prywatnie wcale nie zadziera nosa. Szanuje ludzi. Pierwszy raz w cztery oczy rozmawialiśmy podczas promocji jej książki dla dzieci. Ponieważ odbywało się to w Anglii, wszystko było doskonale zorganizowane. Pamiętam, dostałem nr 13. Kiedy przyszła moja kolej, podszedłem. Madonna uścisnęła mi rękę i zaczęła wypytywać, jak się nazywam, skąd pochodzę, co robię w Londynie. Była naprawdę zaciekawiona.

Oglądałam kiedyś film o Madonnie, o początkach jej kariery. Pokazali ją tam jako osobę idącą po trupach do celu...

Może na początku tak było. Dziewczyna znikąd przyjechała do Nowego Jorku, nie znała nikogo. Musiała walczyć. Poza tym jej kariera biegła dziwnym torem, a to na pewno było frustrujące. Chciała być tancerką, ale by mieć z czego żyć, została perkusistką. Przypadek sprawił, że w końcu została piosenkarką. Po prostu pewnego razu musiała zastąpić wokalistkę i tak już zostało.

Jak traktuje fanów? Słyszałam, że nie za dobrze.

Są dwa rodzaje fanów. Ci, którzy koczują pod domem, i ci, którzy jeżdżą na wszystkie koncerty. Tych drugich pamięta i szanuje. Na koncertach lub podczas promocji płyt czy książek wita się z nimi, podaje rękę. Słyszałem, jak pewnemu fanowi powiedziała: "Hej, jeździsz na wszystkie moje koncerty. Musisz być szalony".

Fotografujesz ją, bo...?

To piękna i mądra kobieta. Wiesz, że jej iloraz inteligencji to 145?

Zdjęcie, które kupiła od ciebie, zrobiłeś...

W listopadzie 2005 r. Madonna dała minikoncert w londyńskim G-A-Y Astoria. Na koncercie byłem ze swoim przyjacielem Bartem Vanmaele, autorem i właścicielem największej strony o Madonnie w Belgii www.mad-eyes.net. Zawsze po koncercie zamieszcza tam moje zdjęcia. Właśnie na tej witrynie znalazł je menedżer Madonny. Pokazał jej w sumie 80 zdjęć różnych fotografów, a ona wybrała właśnie moje.

Jak długo trwały transakcje i czy Madonna była hojna?

Pewne rzeczy objęte są tajemnicą. Powiedziałem, że te pieniądze potrzebne są mi na studia w South Bank Business School, że chcę dostać równowartość czesnego. Tyle, ile zażądałem, tyle dostałem. Potem... Madonna pięknie się zachowała. Przysłała mi płytę z dedykacją: "Dziękuję, że podzieliłeś się z nami swoim geniuszem". Ona, taka niezwykła kobieta tak o mnie napisała.

Masz dalsze plany związane z Madonną?

Wymyśliłem scenariusz całej sesji, a ponieważ znam coraz więcej osób z jej otoczenia, wiem, że kiedyś do tego dojdzie. Co to będzie? Nie ma mowy, nie zdradzę. Ktoś przeczyta, postawi tam Britney Spears... To już nie będzie to samo.

Co cię tak fascynuje w Madonnie?

To niesamowita artystka, jest zawsze o krok przed innymi. Można ją lubić lub nie, ale nie można przejść obok niej obojętnie. Ona pokonuje kolejne bariery i to jest dla mnie ważne. Zawsze marzyłem, by studiować na Sorbonie, i tak też się stało. Potem chciałem mieszkać w Londynie i to się dzieje. Madonna po prostu jest dla mnie inspiracją.