Poseł Gosiewski załatwił stację kolejową

Za sprawą posła PiS Przemysława Gosiewskiego w 10-tysięcznej Włoszczowie na Kielecczyźnie powstaje stacja dla ekspresów do Warszawy. Projektanci szybkiej linii na Śląsk mówią, że to nonsens.

Budowa peronu na stacji Włoszczowa Północna na Kielecczyźnie ruszy już w połowie lipca. Biegnie tędy Centralna Magistrala Kolejowa, czyli najszybsza linia w Polsce, która łączy Warszawę ze Śląskiem i z Krakowem. Ekspresy nie zatrzymują się na tej trasie. Mieszkańcy Włoszczowy dotąd tylko obserwowali, jak po torach, kilka kilometrów od centrum miasteczka, ekspresy pędzą 160 km na godzinę. Trzy lata temu zaczęli walczyć, by pociągi zatrzymywały się także u nich. Autobus do Warszawy jedzie ponad cztery godziny, a pociągiem można jechać tylko w kierunku Kielc, Częstochowy i na Górny Śląsk.

- Ta stacja może być naszym oknem na świat - mówi burmistrz Włoszczowy Józef Grabalski. Przyznaje, że szefowie PKP długo się opierali i twierdzili, że budowa stacji w takim mieście jest nieekonomiczna. Aż do czasu, gdy samorządowcom przyszedł w sukurs poseł PiS ziemi świętokrzyskiej Przemysław Gosiewski.

- Bez niego ta idea nie zostałaby zrealizowana - przyznaje burmistrz.

- Byłem tylko jednym z wielu, którzy przekonali PKP, że warto uruchomić tam stację - mówi skromnie poseł Gosiewski. - Inwestycja przysłuży się nie tylko miastu, ale całemu powiatowi. Peron będzie budowany przy okazji modernizacji linii.

Pomysł ostro krytykuje Aleksander Janiszewski, współprojektant Centralnej Magistrali Kolejowej i były prezes PKP: - To wyrzucanie pieniędzy w błoto. Pan poseł chce się przypodobać lokalnej społeczności. Przy liniach dużych prędkości (CMK ma być modernizowana do prędkości 200, a potem do 250 km na godz.) stacje buduje się w miastach od 200 lub 300 tys. mieszkańców, a nie dla 10-tys. miasteczek jak Włoszczowa. Tam będą wsiadać pojedyncze osoby. A zatrzymanie pociągu jest bardzo kosztowne. Żeby go wyhamować ze 160 km na godz. i znów rozpędzić, potrzeba bardzo dużo energii. Bilety nie pokryją tych strat. Nie mówiąc już o stratach czasu.

Ale władze we Włoszczowie są przekonane, że zainteresowanie podróżami do stolicy będzie duże, bo w powiecie jest ogromne bezrobocie. I że zostanie spełniony wymagany wcześniej przez PKP próg opłacalności inwestycji (50 osób dziennie wsiadających na stacji). Na pytanie, jak to wyliczyli, odpowiadają: - Były rozmowy z wójtami, a na specjalnym spotkaniu ludzie wyrażali ogromne zainteresowanie.

Suchej nitki na pomyśle nie zostawia Adrian Furgalski z zespołu doradców TOR: - To niedopuszczalne, żeby przy Centralnej Magistrali Kolejowej budować takie przystanki. W tak niedużym mieście jak Włoszczowa będzie wsiadać najwyżej kilka osób do pociągu. Niewykluczone, że pogorszy się rozkład innych ekspresów z Warszawy na Śląsk. Żeby coś zrobić dla Kielecczyzny, pan poseł powinien raczej walczyć o jak najszybszą modernizację linii Kielce - Radom. A rząd nie wystąpił nawet o pieniądze na remont tej linii z budżetu unijnego na lata 2007-13.

Budowy przystanku we Włoszczowie broni prezes Polskich Linii Kolejowych Krzysztof Celiński. - To nie będzie wielka inwestycja. Budowa peronu ma kosztować tylko 3 mln zł, z czego 300 tys. dadzą lokalne samorządy. Poza tym tam będą stawać tylko niektóre pociągi - zaznacza.

Spółka PKP Intercity niechętnie zgodziła się na przystanek we Włoszczowie. Będzie tam stawał ekspres "Ernest Malinowski" z Krynicy i Krakowa do Warszawy oraz zupełnie nowy pociąg, który Intercity uruchomi na wyraźną prośbę centrali PKP. Pociąg "Augustyn Kordecki" Tanich Linii Kolejowych pojedzie z Częstochowy do stolicy nietypową trasą - przez Koniecpol i Włoszczowę.