Czujnik antypadaczkowy wyśle sygnał do mózgu

Testy nowej metody leczenia padaczki rozpoczną się lada dzień za oceanem. Jest już grupa ochotników do badań klinicznych - poinformował wczoraj brytyjski ?Guardian?

Terapię na miarę XXI wieku, w której główną rolę ogrywają maleńkie urządzenia elektroniczne śledzące pracę mózgu i ingerujące w jego działanie, opracowali naukowcy z Massachusetts Institute of Technology w Bostonie.

Na padaczkę cierpi co setny człowiek. Liczbę chorych w Polsce szacuje się na blisko 400 tys. Przyczyną dolegliwości są zbyt częste wyładowania bioelektryczne w komórkach nerwowych, które zaburzają ich pracę. Liczne leki antypadaczkowe wyciszają nadpobudliwy mózg, lecz u co piątego chorego okazują się nieskuteczne.

Dla takich osób ratunkiem jest operacja lub wszczepienie stymulatora, który co pięć minut wysyła impuls elektryczny do nerwu błędnego biegnącego z mózgu do serca, płuc i układu pokarmowego. Elektrowstrząsy zmniejszają natężenie i ilość napadów epileptycznych. Metoda opracowana została w połowie zeszłej dekady, a w Polsce takie stymulatory zaczęto wszywać kilka lat temu. Obecnie ma je kilkadziesiąt osób.

Naukowcy z MIT doszli do wniosku, że nie ma powodu, aby stymulator pracował na okrągło, wystarczy, jeśli włączy się przed nadejściem kolejnego napadu. Badacze (zespołem kierował prof. John Guttag) dodali więc czujnik, który monitoruje pracę mózgu i w razie wykrycia zagrożenia wysyła sygnał do stymulatora, a ten likwiduje drgawki w zarodku.