Czy Wildstein odejdzie z TVP?

Jeśli Samoobrona przeforsuje dziś swojego kandydata na szefa TVP 3, to prezes TVP Bronisław Wildstein może podać się do dymisji.

Wicepremier Andrzej Lepper publicznie mówi, że Samoobronie należą się kierownicze funkcje w TVP. Za wsparcie PiS przy nowelizacji ustawy o RTV i powołaniu nowej KRRiT chce m.in. fotela szefa TVP 3 (sieć 16 ośrodków regionalnych) dla Beaty Jakoniuk-Wojcieszak (za czasów prezesa Roberta Kwiatkowskiego pracowała w publicystyce TVP 1). W zeszłym tygodniu Wildstein nie powołał jednak kandydatki Samoobrony, lecz reportera z Krakowa Mariusza Pilisa. Tak zaczął się kryzys.

Wildstein był w nim osamotniony - pozostali czterej członkowie zarządu telewizji publicznej popierają kandydatkę Samoobrony, a rada nadzorcza TVP kazała prezesowi dogadać się z zarządem.

Dziś decydujące starcie. Przed południem zbiera się zarząd - ma przegłosować kandydaturę Wojcieszak. Zapytaliśmy Sławomira Siwka, członka zarządu z rekomendacji PiS, czy zagłosuje za kandydatką Samoobrony, choć może to oznaczać dymisję Wildsteina. - To nie jest kandydatura Samoobrony, tylko moja - odpowiada Siwek. - Zgłosiłem ją, zanim Lepper cokolwiek powiedział w tej sprawie, więc jego rekomendacja nie miała wpływu na moją decyzję. Poza tym pierwszy raz słyszę, aby Wildstein miał szantażować zarząd dymisją. Rozmawiałem z nim w sobotę i nic takiego nie usłyszałem.

Siwek zaraz jednak dodaje: - W chwili, gdy mówię te słowa, podpisuję się pod kandydaturą Beaty Wojcieszak. Ale nie wiem, co się stanie do poniedziałku.

Skąd to "ale"? - Liderzy PiS doszli obecnie do wniosku, że dymisja Wildsteina byłaby dla nas wizerunkową klęską. Po początkowych wahaniach postanowili roztoczyć nad nim parasol ochronny - mówi poseł PiS.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Jarosław Kaczyński próbuje nie dopuścić do konfrontacji Wildsteina z resztą zarządu. Chce przesunąć "na później" decyzje dotyczące szefostwa TVP 3. Potrzebuje czasu, aby przekonać Samoobronę, że powinna ograniczyć apetyty na telewizyjne stanowiska.

Do takiej mediacji "zachęciła" Kaczyńskiego m.in. fala krytyki ze strony przychylnych mu dotąd publicystów, głównie na łamach "Dziennika". Bronili Wildsteina, krytykowali zaś PiS za uległość wobec Samoobrony. W obronie prezesa TVP stanął też PiS-owski minister kultury Kazimierz Ujazdowski. "Odpowiedzialność za odbudowę misji telewizji publicznej wymaga zdecydowanego wsparcia dla działań prezesa Wildsteina - napisał.