Trzeba rozluźnić reguły konkursu na Muzeum sztuki Nowoczesnej

O tym, jak trudno zorganizować w Polsce konkurs architektoniczny, mówi ?Gazecie? sekretarz generalny SARP Jerzy Grochulski

Dorota Jarecka: - Razem z prezesem SARP Ryszardem Jurkowskim wystosowali Panowie list do prezydenta miasta, że warunki konkursu na Muzeum Sztuki Nowoczesnej są ustalone "nieracjonalnie". Jak powinien być zorganizowany?

Jerzy Grochulski: - Powinno się wyeliminować biurokratyczne elementy, które nie są wymagane prawem. Konkurs jest częścią systemu zamówień publicznych, ale nie jest procedurą udzielania zamówienia. Taką procedurą jest dopiero zamówienie złożone u autora projektu wskazanego przez sąd konkursowy.

Architekt prócz tego, że chciałby być artystą, jest również inżynierem, więc myśli racjonalne. Kiedy ma dobry pomysł i zwycięża w konkursie, zrobi wszystko, żeby ten pomysł zrealizować. Sugerujemy zebranie oświadczeń od architektów, że w wypadku, gdyby zostali wskazani przez sąd konkursowy, wywiążą się z wymogów stawianych przez ustawę: będą mieli w zespole osobę uprawnioną do wykonania projektów na terenie RP, złożą zaświadczenia, że są niekarani i mają zapłacone ubezpieczenie społeczne.

Np. konkursy, które dla instytucji publicznych organizuje Oddział Warszawski SARP, zazwyczaj opierają się na zasadzie zbierania oświadczeń. Ale w większości konkursów architekci już na początku biegają po rozmaitych urzędach i sprawdzają, czy pieczątka jest w dobrym miejscu, a nie zajmują się meritum problemu.

Dlaczego?

- Urzędnicy chcą się zabezpieczyć. Dokumentacja konkursu jest jawna dla wszystkich uczestników. Przy każdej procedurze według prawa zamówień publicznych pojawiają się protesty. Żeby ich uniknąć, urzędnik woli odrzucić architekta, który nie dostarczył na czas dokumentu. Poza tym mamy wadliwą ustawę o prawie zamówień publicznych. Konkursom zostały przypisane procedury jak przy zamawianiu usług czy dostaw. Na pierwszym miejscu postawiono wiarygodność ekonomiczną. A w konkursie architektonicznym to wartość intelektualna powinna podlegać ocenie, a nie to, ile ktoś np. zrealizował metrów kwadratowych. Bo jedni stawiają dziesiątki metrów kwadratowych supermarketów z blachy, a inni budują mały piękny dom i wchodzą do annałów architektury.

Czy konkurs jest zagrożony po odejściu członków jury?

- Ustawa mówi, jak w takiej sytuacji postępować, by konkurs był ważny. Jest jednak problem natury etycznej. Z jury zrezygnowało siedem indywidualności wielkiego formatu. Jeżeli architekt decyduje się na przystąpienie do konkursu, to bierze też pod uwagę, czyjej jurysdykcji będzie się poddawał, czy ma do tych osób zaufanie. Świadomość składu jury jest dla architektów ważnym elementem decyzji o przystąpieniu do konkursu.

Czy jest kraj, w którym trudniej zrobić konkurs niż w Polsce?

- Ostatnio w Estonii odbył się międzynarodowy konkurs na projekt Muzeum Narodowego w Tallinie. Nadesłano bardzo wiele projektów, nie było problemu z dopuszczeniem zagranicznych architektów. Można odnieść wrażenie, że u nas procedury są najtrudniejsze. W innych krajach europejskich można uzupełniać dokumentację konkursową. Jeżeli zespół aplikujący do konkursu na siódmej stronie jakiegoś załącznika ma zamiast oryginalnego podpisu faksymile albo dokument jest podpisany przez jednego prezesa firmy zamiast przez dwóch, to racjonalnie myślący organizator po prostu pisze do niego, żeby w ciągu tygodnia uzupełnił ten dokument. U nas urzędnicy nie dopuszczają do takich sytuacji. Trzeba rozluźnić reguły.