Strajk generalny w śląskich szpitalach odwołany

Śląski komitet strajkowy odwołał strajk generalny w kilkuset przychodniach i szpitalach w regionie

Bezterminowy strajk generalny miał się rozpocząć dziś w prawie 300 przychodniach i kilkudziesięciu szpitalach województwa śląskiego i trwać do odwołania. Już jednak poniedziałkowy strajk ostrzegawczy pokazał, że trudno zmobilizować pracowników aż tylu placówek do jednoczesnego protestu.

Komitet strajkowy nadal jednak groził. By zapobiec strajkowi, na Śląsk przyjechał więc wczoraj minister zdrowia Zbigniew Religa. Najpierw uczestniczył w burzliwej debacie z udziałem kilkuset związkowców i przedstawicieli samorządów. Powtórzył, że NFZ i rząd nie mogą zapewnić więcej niż 30 proc. na podwyżki, i to dopiero od października. Miller powiedział to samo, zaznaczając, że pieniądze na podwyżki są pewne. Religa, krzycząc, apelował, by samorządy pomogły w wygaszeniu strajków i wsparły pieniędzmi te szpitale, w których lekarze i pielęgniarki domagają się podwyżek od zaraz. Tłumaczeń, że byłoby to złamanie prawa, słuchać nie chciał. - Są sposoby na to, by to legalnie przeprowadzić - tłumaczył potem.

Dopiero po debacie odbyły się rozmowy o strajku. Trwały pięć godzin i zakończyły się porozumieniem podpisanym przez komitet strajkowy, ministra zdrowia, szefa NFZ, a także wojewodę śląskiego.

Zgodnie z porozumieniem komitet strajkowy postanowił bezterminowo zawiesić decyzję o strajku generalnym i "wyraża nadzieję, że możliwe będzie podpisanie porozumień płacowych" tam, gdzie już toczy się strajk.

Początkowo związkowcy upierali się, by porozumienia płacowe były podpisane do 1 lipca. Potem zrezygnowali z tego zapisu. - Dla nas liczy się tylko dobro pacjenta - tłumaczyła Ewa Fica z "S".

Związkowcy oczekują też, że zmieniony zostanie sposób podziału pieniędzy na leczenie między województwa, a stawki za świadczenia wysokospecjalistyczne będą podwyższone.

- Nie zyskaliśmy wiele, ale trzeba być realistą - podsumował porozumienie Maciej Niwiński z OZZL.

Porozumienie nie oznacza końca strajku w blisko 20 szpitalach, gdzie już on trwa. Religa wyraził jednak nadzieję, że wygasną one w ciągu dwóch tygodni.