Kogo nie było na imieninach u Wałęsy

Ponad stu gości bawiło się na imieninach byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Licznie - opozycja. Wcale - koalicja rządząca

Imieniny, które Lech Wałęsa tradycyjnie urządza w swojej willi przy ul. Polanki w Gdańsku, to od lat barometr wskazujący na aktualne znaczenie polityczne solenizanta. Zawsze zapraszanych jest kilkuset gości. - W tym roku zaprosiliśmy ich nawet więcej niż w latach ubiegłych - zdradza Wałęsa. - Ilu? Nawet nie wiem, bo tym zajmuje się żona.

Na liście znajdował się m.in. prezydent Lech Kaczyński. - Zaprosiłem go. Nie spodziewam się jednak, że przyjedzie. On ma kompleks Wałęsy - stwierdził były prezydent. Rzeczywiście w sobotę aktualna głowa państwa nie dotarła.

Najbardziej spektakularne były ubiegłoroczne imieniny. Zjawił się na niej ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski z żoną i marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Cimoszewiczem. Wałęsa zaprosił Kwaśniewskiego, po tym jak podczas pogrzebu Jana Pawła II doszło w Watykanie do ich historycznego pojednania.

- W tym roku nie było powodu do dużego spotkania. Nikt wielki nie zmarł, nikt się nie urodził - tak Wałęsa uzasadnił niezaproszenie Kwaśniewskiego.

Po raz pierwszy na imieninach zabrakło natomiast przedstawicieli rządzących partii. Nie przybyli nawet stali bywalcy - prof. Zbigniew Religa i poseł PiS Jacek Kurski. Nie pojawiła się też pomorska posłanka Samoobrony Danuta Hojarska.

Z polityków związanych z PiS przybył jedynie wicemarszałek Senatu Maciej Płażyński (niezrzeszony), wieloletni znajomy Wałęsy.

Silnie reprezentowana była za to opozycja. Z lewicy tradycyjnie pojawił się prof. Longin Pastusiak, b. marszałek Senatu, który podarował solenizantowi swoją najnowszą książkę "Panie Białego Domu". Przybył też - jako jeden z pierwszych - Tadeusz Fiszbach, były I sekretarz KW PZPR w Gdańsku, który wraz z Wałęsą podpisywał historyczne Porozumienia Sierpniowe. Zauważyliśmy Bogdana Lisa, też bohatera Sierpnia, dziś lidera Partii Demokratycznej w Gdańsku.

Najliczniejszą reprezentację wystawiła jednak Platforma Obywatelska - syn Wałęsy Jarosław jest posłem tej partii. Lider PO Donald Tusk, który przybył na imprezę wraz z małżonką, przekazał w prezencie - wielki budzik z wizerunkiem Kaczora Donalda. Jak tłumaczył, po to by Wałęsie "kaczory źle się nie kojarzyły", a po drugie "jak będzie taki moment, żebyśmy wspólnie coś obudzili, bo pewnie trzeba będzie się jeszcze obudzić".

- O, ten prezent bardzo mi się podoba - śmiał się obdarowany.

Na imprezie nie zabrakło Mieczysława Wachowskiego, byłego szefa gabinetu prezydenta Lecha Wałęsy.

Jak zawsze nad kulinarną stroną przyjęcia czuwał zaprzyjaźniony z rodziną Wałęsów gdański restaurator Ryszard Kokoszka. W tym roku dominowały dania z ryb, były też pieczone prosiaki. Hitem przyjęcia okazał się pieczony struś.