Abp Stanisław Ryłko zastąpi prymasa Glempa?

Kto zastąpi kardynała Józefa Glempa? W czwartek na procesji Bożego Ciała prymas wspomniał, że na początku lipca upływa ćwierć wieku, odkąd objął swój urząd. Warszawiacy przyjęli to jak pożegnanie przed zapowiadaną od pewnego czasu emeryturą. Spore szanse na zastąpienie kard. Glempa ma abp Stanisław Ryłko, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich.

5 tys. wiernych przeszło w czwartek Krakowskim Przedmieściem. Wielu specjalnie dla kardynała Glempa. - Wkrótce ktoś go zastąpi. Może to ostatnia procesja prowadzona przez niego? - spekulował starszy pan.

Wierni ruszyli spod bazyliki św. Krzyża w stronę pl. Zamkowego. W słońcu mieniły się chorągwie warszawskich parafii. Szły zakonnice, księża, żołnierze, Kawalerowie Zakonu Maltańskiego w czarnych płaszczach z białymi krzyżami. Dziewczęta w białych sukienkach sypały kwiatki. Pod złotym baldachimem w zapachu kadzideł, z podniesioną monstrancją, prymas Glemp.

Homilia z autobiografią

Już w zeszłą niedzielę w liście w odczytanym w warszawskich kościołach Prymas ujawnił, że kończy sprawowanie funkcji metropolity. 25. rocznica tej nominacji mija 7 lipca: "Dobiegają końca dni mojego posługiwania w archidiecezji warszawskiej. Modlę się o rychłe przybycie nowego arcybiskupa do naszej archidiecezji, aby dalej prowadził Lud Boży Stolicy do uświęcenia według woli i planów Opatrzności Bożej" - napisał.

Wczoraj pod kościołem św. Anny przy ostatnim ołtarzu procesji Bożego Ciała Prymas w przemówieniu do wiernych podsumowywał z kolei swoje 50-letnie kapłaństwo: - Moje wychowanie do kapłaństwa opierało się na kapłanach, z których prawie wszyscy przeszli wygnanie lub obozy koncentracyjne, zwłaszcza w Dachau.

Dodał, że nie wszyscy księża byli wówczas bohaterami: "Niektórzy chcieli za wszelką cenę przetrwać", niektórzy już w Polsce Ludowej, "mając przed oczyma prześladowania wiary w krajach nowego totalitaryzmu, okrutnie bali się nowych obozów". Wspomniał, że gdy w lipcu 1981 przybył do Warszawy, była już odbudowana, ale naród i Kościół ciągle tęsknił za pełnią wolności. Prymas dawał też wskazówki na przyszłość. Jego zdaniem powinna jej służyć Świątynia Opatrzności Bożej w Wilanowie, o której budowę nadal zamierza zabiegać.

- To bardziej wstęp do pożegnania - uważa ks. Bogdan Bartołd, rektor kościoła św. Anny. - Wypowiedzi o pokoleniu kapłanów, z którego się wywodzi, były bardzo osobiste. Wspomniał też o swoim ukochanym dziecku, Świątyni Opatrzności Bożej. Może też miał świadomość, że po raz ostatni prowadzi procesję Bożego Ciała?

Słowa pożegnania mogą paść w niedzielę w kościele pw. Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie. Tam prymas spotka się z wiernymi na mszy dziękczynnej za 25 lat kierowania przez niego archidiecezją warszawską. I ukoronuje obraz Matki Bożej Ursynowskiej, zwanej Wytrwale Szukającą.

Kto obejmie archidiecezję?

Spore szanse na zastąpienie kard. Glempa ma abp Stanisław Ryłko, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich. Od prawie 20 lat mieszka w Watykanie, pisał przemówienia Janowi Pawłowi II i koordynował Światowe Dni Młodzieży.

Następcą Prymasa może zostać nuncjusz abp Józef Kowalczyk, który funkcję "ambasadora" Watykanu pełni już od 17 lat (wbrew zwyczajowi watykańskiemu, że nuncjusz nie pochodzi z kraju, w którym reprezentuje Stolicę Apostolską). Szanse na objęcie archidiecezji warszawskiej mają też przewodniczący Episkopatu metropolita przemyski Józef Michalik oraz metropolita lubelski Józef Życiński. W zeszłym roku włoski dziennik "Il Giornale" napisał, że do Polski powróci kardynał Zenon Grocholewski i to on zostanie ordynariuszem warszawskim. Kard. Grocholewski jest prefektem watykańskiej Kongregacji Wychowania Katolickiego, w Rzymie mieszka około 40 lat. Zapytany o swoją nominację warszawską zdementował jednak tę pogłoskę.

Wietnamska chorągiew łopotała na Pradze

Mieszkańcy prawobrzeżnej Warszawy szli w procesji ulicami Starej Pragi. Wśród kilku tysięcy osób była spora grupa Wietnamczyków. Ich chorągiew w jaskrawych kolorach wzbudziła sensację. Złoto-bordowy sztandar z przyszytą figurką Matki Bożej z Dzieciątkiem trzymał chłopak o imieniu Tuyen. - Tutaj jest napisane Viet Nam. A tu Da Lau, to znaczy Polska - tłumaczył łamaną polszczyzną słowa wyhaftowane na chorągwi.

Tuyen jest jednym z 350 mieszkających w Warszawie wietnamskich katolików. Spotykają się w kościele przy ul. Ostrobramskiej. Opiekuje się nimi ks. Edward Osiecki, misjonarz werbista. - Mamy sześć takich chorągwi. Przyszliśmy tylko z jedną, żeby nie robić zamieszania - uśmiechnął się ks. Edward.

Procesja Bożego Ciała wyruszyła spod katedry św. Floriana. Przewodniczył jej ordynariusz warszawsko-praski abp Leszek Sławoj Głódź. Rozśpiewany tłum zatoczył pętlę al. "Solidarności", Jagiellońską, ks. Kłopotowskiego i Sierakowskiego. Po drodze zatrzymywał się przy czterech ołtarzach. Najciekawszy - u zbiegu Jagiellońskiej, ks. Kłopotowskiego i Floriańskiej - zbudowali strażacy. Krzyż wykonali z dwóch drabin, a po bokach ustawili dwa samochody, którymi na co dzień jeżdżą do pożarów. W pobliżu strażackiego ołtarza spotkaliśmy znanego prażanina Pawła Elszteina, dziennikarza i fotografa.

- Staram się przychodzić co roku. Pamiętam nawet przedwojenne procesje w tym miejscu. Tegoroczna wcale nie jest taka duża - ocenił.

Po godzinie procesja wróciła do katedry. Ze stojącego przy niej ostatniego ołtarza przemówił abp Sławoj Leszek Głódź. W 40-minutowym kazaniu nie unikał wątków politycznych. Łajał też samorządowców za wygląd praskich kamienic: - Przez 60 lat były odrapane, niechciane, zapomniane. A jeszcze teraz z trudem uzyskuje się pozwolenia na ich remont za własne pieniądze - grzmiał ordynariusz wywołując oklaski. Abp biskup mówił także

O proteście przeciw ministrowi edukacji: "12-letnia dziewczynka mówi:" Mama wie, że jestem na wagarach. I nawet pozwoliła iść protestować przeciw temu Giertychowi ". Ja nie mówię przeciw komu nie protestować, ale - na Miłość Boską - żałość ogarnia, patrząc na tę matkę, i to dziecko, i pomieszanie wartości. Jakże tu nie pytać o tych, którzy tworzą klimat negacji i obrzydzania projektów wyrastających z troski o przyszłość polskiej szkoły i przyszłość Polski jutra".

O wyborach samorządowych: "W wymiarze samorządu lokalnego nie uprawia się wielkiej polityki. Tutaj podejmuje się decyzje, które służą rozwojowi, wspomagają codzienne życie, konkretne cele. Żeby nie rosły pokrzywy na chodnikach, żeby świeciły lampy, był porządek, ulice były bezpieczne, żeby domy miały kolorowe elewacje (...). Do takich działań trzeba ludzi dobrze przygotowanych i prawych. Takich ludzi, ludzi sumienia, będzie wskazywał Kościół - i biskup, i kapłani. A jeśli się pomylimy, to zaraz przeprosimy. Ale raczej wiemy kto jest kto".

O Paradzie Równości: "Anglicy mają swój Hyde Park, przestrzeń dla wszelkiego rodzaju poglądów. U nas manifestacja za tym, co podważa prawo naturalne i prawo Boże, przeciąga pod policyjną eskortą ulicami stolicy za zgodą prawej nogi, pod wysokim protektoratem lewej nogi. I wychodzi z tego proteza. Wolności i równości nie proklamuje się w krzykliwej paradzie. (...) Równości i wolności nie umacnia się kpiną z tego co wielkie i święte".