Toskania w Zielonej Górze

Będziemy mieli polską Toskanię. Gdzie? W Lubuskiem. Jak grzyby po deszczu wyrastają tam kolejne winnice. Zakładają je całe rodziny, które zamierzają produkować wino nie gorsze od francuskiego czy włoskiego

Zielona Góra ma wielką winiarską tradycję. Pierwsze winnice istniały tam już w XIII w., a kilkaset lat później rozsławiły polskie trunki na całą Europę. Z czasem zielonogórskie wino pojawiło się na stołach w 40 krajach świata. Wszystko zmieniło się w drugiej połowie XX w., gdy władze PRL postanowiły zamknąć przemysł winiarski. Ostatnie duże plony - 14 ton winogron - zebrano w 1975 r., potem winiarnie zaczęły podupadać.

Teraz winna tradycja w regionie lubuskim się odradza. To dzięki nowym przepisom Unii Europejskiej, która właśnie zaliczyła Polskę do grupy "A" krajów winiarskich! Tej samej, w które są tacy potentaci jak Francja, Hiszpania i Włochy. Oznacza to, że już od sezonu 2006/07 polscy producenci będą mogli produkować wino, które trafi na europejski rynek.

- Wcześniej byliśmy w zawieszeniu, ale teraz możemy wreszcie realizować plany. Rolnicy będą mogli np. przekwalifikować swoje uprawy na winnice - cieszy się Roman Grad, urzędnik z zielonogórskiego magistratu i prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Plantatorów Winorośli i Producentów Wina.

Grad zamierza wyprodukować w tym sezonie około tysiąca litrów wina. Na razie dla rodziny i znajomych, ale z biegiem lat także na handel. Pod warunkiem że spełni ostre unijne wymogi sanitarne, będzie płacił akcyzę i inne podatki. Winnice założyło już kilku znajomych Grada: leśnik, pisarz, biznesmen. - Chcemy, żeby legalna i szeroka produkcja rodzimego wina stała się wielką atrakcją turystyczną naszego regionu. Turysta będzie mógł odpocząć w ośrodku agroturystycznym, których też będzie przybywało, wziąć udział w zbiorach, popatrzeć, jak powstaje wino - wylicza Grad.

Jarosław Lewandowski, leśnik, założył winnicę z kilkoma znajomymi. Żeby było taniej, bo to bardzo kosztowny interes. Trzeba na początek zainwestować kilkaset tysięcy złotych. I poczekać na zyski co najmniej trzy, cztery lata. - Naszą specjalnością będzie doskonałe wino deserowe. Mam nadzieję, że przyjmie się na rynku - mówi Lewandowski.

Interes w winie wyczuli już producenci pamiątek, którzy hurtowo robią popularne w Zielonej Górze figurki winiarki. A dwie ponadgimnazjalne szkoły rozpoczynają w przyszłym roku szkolnym kształcenie w zawodzie winiarza.