Uśpione dziecko w bagażniku

Oszołomionego lekami trzylatka znaleźli w bagażniku fiata strażnicy graniczni z Kołbaskowa. Ojciec Ingusz i Polak, który ich wiózł swoim uno, trafili do aresztu. Gdzie jest matka i co dalej z dzieckiem - nie wiadomo.

Alikhan O., 30-letni Ingusz, obywatel rosyjski od dwóch lat legalnie przebywał w Polsce. Nie pracował. W nocy z niedzieli na poniedziałek przez Kołbaskowo wyjeżdżał do Niemiec fiatem uno kierowanym przez 60-letniego Polaka Jana K.

- Przedstawili polskie dowody osobiste, ale okazało się, że pasażer mówi po rosyjsku - opowiada ppłk Jacek Ogrodowicz z Pomorskiego Oddziału SG. - W bagażniku auta znaleźliśmy trzyletniego chłopca. Ledwo trzymał się na nogach i nie reagował na pytania.

Alikhan O. przyznał, że to jego syn Magomed i że chce wyjechać z nim do Belgii, gdzie mieszka jego siostra. Jak tłumaczył, chciał oszczędzić dziecku strachu, więc podał mu lek uspokajający - trzy stołowe łyżki.

Chłopaka natychmiast przewieziono do kliniki przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie. Badania toksykologiczne wykazały, że to nie był środek uspokajający, tylko końska dawka preparatu na żołądek i wzdęcia. Po całonocnej obserwacji lekarze uznali, że pacjent czuje się dobrze i można go wypisać. Z kliniki chłopiec trafił do Pogotowia Opiekuńczego na Łabędzią (dla dzieci powyżej siedmiu lat).

Ciągle płakał. Nie dawał się rozebrać. Nieustannie pilnował swoich rzeczy. Wychowawcy siłą zdjęli mu gruby dres, bo bali się, że z powodu upału zasłabnie. Na noc nie pozwolił sobie nawet zdjąć sandałków. Uspokoił się dopiero wtedy, gdy zajęła się nim16-letnia Daria z najstarszej grupy. Dosłownie się do niej "przykleił". Daria znakomicie się nim zaopiekowała, przytulała, nosiła.

- Reaguje na imię Kubuś, które mu nadaliśmy - cieszyła się Daria. - W nocy spał u mnie w łóżku, bo nie chciał położyć się gdzie indziej. Chyba mnie rozumie, bo gdy pytam czy chce siusiu, jeść czy się bawić, potwierdza albo zaprzecza mruczeniem. Jeśli coś powie, to słowami, których nie rozumiem.

Elżbieta Szymanek, pedagog pogotowia, tłumaczy, że zgodzili się na taką opiekę ze strony dziewczynki, by nie pogłębiać stresu malucha: - Najwyraźniej Daria kojarzy mu się z kimś bliskim - tłumaczy.

Wczoraj Sąd Rejonowy w Szczecinie zdecydował, że Alikhan O. będzie tymczasowo aresztowany do 11 sierpnia. Przedstawiono mu zarzuty: usiłowania nielegalnego przekroczenia granicy oraz narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia osoby, którą powinien się opiekować. Grozi mu do pięciu lat więzienia. Jan K. (także aresztowany) ma zarzut organizowania przemytu ludzi przez granicę.

Wczoraj chłopiec miał być przewieziony do całodobowego żłobka Tęczowy Domek. Ale pedagog odradziła to pracownikom Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. - On już przywiązał się do Darii. Teraz bardzo przeżyłby zmianę otoczenia.

Dlaczego maluch trafił na Łabędzią, gdzie przebywają starsze dzieci po przejściach, zamiast od razu tam, gdzie powinien? MOPR nie znalazł mu miejsca w żadnym z 11 działających w Szczecinie pogotowi rodzinnych, które mają zajmować się tak małymi dziećmi.

- Miał zostać na Łabędziej tylko do czasu wyjaśnienia, co z jego ojcem. A nasze pogotowia rodzinne są już przepełnione. Wystąpiliśmy do miasta o pieniądze na uruchomienie 12. pogotowia rodzinnego, a i to nie wystarczy - przyznał Przemysław Borowiecki, rzecznik MOPR-u.

Co dalej z chłopcem? Ojciec odmówił strażnikom granicznym odpowiedzi na pytanie, gdzie jest matka Magomeda. Spróbuje to ustalić sąd przy pomocy MSZ. Jeśli matka się nie znajdzie, maluch trafi do rodziny zastępczej.

Wczoraj MOPR planował, że do dziś maluch będzie na Łabędziej, a dzisiaj razem z Darią pojadą do Tęczowego Domku. Ale prawdopodobnie dziś o losach chłopca zdecyduje sąd rodzinny.