11/09 na łamach komiksów

Raport komisji badającej wydarzenia 11 września 2001 roku znajdzie się niedługo na półkach księgarń w formie komiksu, w sąsiedztwie innych komiksów na ten temat. To znakomite medium dla zilustrowania dramatu otwierającego XXI wiek

Wszystkie filmy o 11 września, jakie dotąd oglądaliśmy, zawierały jakąś tezę, do której starały się przekonać widza. Od wariackiej teorii Michaela Moore'a na temat spisku saudyjskiego aż po nowelę Youssefa Chachine'a w zbiorowym dziele "11"09'01" przedstawiającą punkt widzenia islamskiego ekstremisty. Z komiksami jest inaczej, i to nie dlatego, że ich twórcy nie mają tez do przekazania. Przeciwnie, pierwsza ważna komiksowa wypowiedź na ten temat - "In The Shadow Of No Towers" ("W cieniu braku wież") Arta Spiegelmana - zrodziła się właśnie ze sprzeciwu autora wobec sposobu, w jaki administracja Busha dyskontuje tragedię 11 września.

Komiks Spiegelmana choćby ze względu na szczupłą objętość podaje czytelnikowi więcej pytań niż odpowiedzi. Nie wyjaśnia, jak to się stało, że taki kataklizm spadł właśnie na Nowy Jork, ani jaka reakcja władz byłaby właściwa. W gruncie rzeczy niewiele się różni od opowieści o uderzeniu wielkiego meteorytu. Mimo to jest tak przejmujący, że zmusza czytelnika do szukania własnych odpowiedzi na te pytania.

Dwa inne komiksy mówią więcej na temat mechanizmu samej tragedii. To wydane niedawno w Danii "The Clash. Story of 9/11" artysty polskiego pochodzenia Kristofa Biena i komiksowa adaptacja oficjalnego raportu komisji, czyli "The 9/11 Report: A Graphic Adaptation" Sida Jacobsona i Ernie Colona. Jednak i tutaj pozostaje dla czytelnika pole do interpretacji.

Komiks Spiegelmana zaczyna się już po pierwszym uderzeniu w World Trade Center, gdy narrator wyrusza na ratunek swojej córce. Adaptacja raportu zaczyna się od sceny, w której Mohammad Atta przechodzi odprawę na lotnisku w Bostonie. Komiks Biena zaczyna się zaś jeszcze w latach 80., od wojny w Afganistanie. Samym wyborem techniki graficznej te trzy książki także przyjmują więc punkty widzenia na 11 września: dwie graficznie podkreślają to, że są amerykańską autorefleksją (Spiegelmana i Colona), trzecia zaś podkreśla to, że jest spojrzeniem z Europy.

Warto sięgnąć po komiksy poświęcone 11 września choćby teraz, gdy po tę tragedię sięgnie "gorący środek przekazu" - film "Lot 93".