Śląsk: grożą likwidacja szpitala

Górnośląskiemu Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach grozi z powodu strajku likwidacja - twierdzi dyrektorka szpitala. - Chcą nas zastraszyć i rozbić - odpowiadają strajkujący

Powodem likwidacji trzeciego co do wielkości szpitala dziecięcego w Polsce miałyby być straty wywołane strajkiem. Szpital ma 40 mln zł długu. Już dwa tygodnie temu w Katowicach wicepremier Ludwik Dorn ostrzegał, że szpital może "zostać zarżnięty przez swoją załogę". Dyrekcja podaje, że tylko pierwsze dziesięć dni strajku przyniosło szpitalowi 650 tys. zł straty z powodu niewykonanego kontraktu z NFZ, a strajk trwa już trzeci tydzień. - Z każdym dniem groźba likwidacji staje się coraz bardziej realna - mówi Anna Kidawa, rzeczniczka szpitala.

Komitet strajkowy nie zamierza jednak zawieszać protestu. - Żaden wielki szpital nie został dotychczas zamknięty z powodu długów, choć są takie, które mają ich kilka razy więcej niż my - twierdzi Grzegorz Bajor, szef komitetu strajkowego.

Tymczasem w szpitalu z dnia na dzień narasta konflikt. Dyrektorka Renata Póda najpierw zaproponowała podwyżki tylko dla pielęgniarek i lekarzy (wywołały oburzenie załogi), potem dla wszystkich, ale kilka razy niższe od żądanych - 30-proc. Komitet strajkowy odrzucił te propozycje. Na polecenie dyrekcji w kancelarii szpitala wystawiono jednak wczoraj specjalną listę. Mogą się na nią wpisywać ci pracownicy, którzy są przeciwnego niż komitet zdania. - Mamy sygnały, że takich osób jest wiele. Chcemy sprawdzić ile - tłumaczy Kidawa.

Bajor: - To kolejna próba rozbicia strajku. Tylko pogłębia pat w naszych negocjacjach.