Polska - Unia Europejska: granice przyszłości

Wejście Polski do Unii Europejskiej nie musi skończyć się wzniesieniem fizycznego i psychologicznego muru na polskiej granicy z Białorusią czy Ukrainą. Nawet twardym przepisom unijnym można nadać ludzką twarz.

Polska - Unia Europejska: granice przyszłości

Wejście Polski do Unii Europejskiej nie musi skończyć się wzniesieniem fizycznego i psychologicznego muru na polskiej granicy z Białorusią czy Ukrainą. Nawet twardym przepisom unijnym można nadać ludzką twarz.

Tak uważają uczestnicy rozpoczętego w piątek w Brukseli dwudniowego seminarium poświęconego bezpieczeństwu na wschodniej granicy rozszerzonej Unii, którego współorganizatorem jest Fundacja Batorego. Po raz pierwszy polska organizacja pozarządowa zabrała głos na brukselskim forum w jednej z najbardziej drażliwych kwestii negocjacji z Unią - szczelności granic. Co więcej, Fundacja wzięła sobie za sojusznika otaczany wielką estymą w unijnych instytucjach brukselski Centre for European Policy Studies i fińską fundację Sitra.

Jak tłumaczył Jakub Boratyński z Fundacji, celem seminarium była próba zaszczepienia na Zachodzie "naszego punkt widzenia" na kwestię kontroli granic i wcielania w życie przez kraje kandydackie reżimu Schengen, dzięki któremu ruch graniczny w kilkunastu państwach zachodniej i południowej Europy odbywa się bez kontroli paszportowych. Zdaniem prezesa fundacji Aleksandra Smolara państwa UE podchodzą do kwestii Schengen bardzo sztywno, ale i tu można znaleźć pewne pole do manewru, by ułatwić, a nie utrudnić przekraczanie granic naszym sąsiadom ze Wschodu. - Chodzi o to, by uczłowieczyć system Schengen tak, aby po wejściu Polski do Unii Ukraińcy nie stali po nocach po wizy do Polski, tak jak kiedyś stali Polacy pod ambasadą amerykańską - mówił Smolar.

Jacek Pawlicki, Bruksela