Malta na nowo

Znamy już program XVI Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego ?Malta? w Poznaniu

W planach imprezy (30 czerwca - 8 lipca) są plenerowe widowiska, premiery teatrów niezależnych, koncerty oraz nagroda za debiut dla młodego zespołu. Malta zmienia swoją twarz: nowa konstrukcja programu, nowa nagroda. Jako największe wydarzenia zapowiadane są trzy spektakle: ("Project Bandaloop" z USA - po raz pierwszy w Polsce pokaże taniec łączony ze wspinaczką i akrobacjami na fasadzie hotelu; ("x-times people chair" Angie Hiesl Produktion z Niemiec, która umieszcza aktorów zamocowanych kilka metrów nad ziemią krzesłach, oraz (premiera "Nauki latania" poznańskiego Teatru Strefa Ciszy. Zobaczymy też premierę opery Rogera Watersa w reżyserii Janusza Józefowicza "Ça ira", spektakl "3600 sekund" Metalovoice i Boilerhouse (Francja/Szkocja), najnowszą premierę Lecha Raczaka inspirowaną twórczością Borgesa, akcje Akademii Ruchu, "Lacrimosę" Teatru Pieśń Kozła. Szczególnie polecana jest premiera spektaklu "Ambasada" Teatru Usta Usta, który w zeszłym roku wsławił się "spektaklem na telefon" zatytułowanym "Alicja", a wcześniej zabierał małe grupki maltańskich widzów w podróż samochodem po nocnym Poznaniu.

Spektakularnie zapowiadają się koncerty - "Americana na Malcie", w którym zagrają gwiazdy nowojorskiej sceny muzycznej: Antony & The Johnson, Devendra Banhart, Animal Collective i CocoRosie, oraz występ zespołu VooVoo, który obchodzi 20. urodziny (Wojciech Waglewski zagra ze swoimi synami Fiszem i Emade).

Budżet festiwalu to 1,8 mln zł, z czego ponad połowę zapewnia miasto Poznań. Reszta pochodzi od sponsorów, z Ministerstwa Kultury i z TVP. Szczegóły na www.malta-festival.pl

Malta to nie jest komercja

Rozmowa z Michałem Merczyńskim, szefem Malty

Ewa Obrębowska-Piasecka: Nowa Malta to rewolucja?

Michał Merczyński: To ewolucja. Coś się zmieniło w teatrze i coś się zmieniło w naszym myśleniu o programie festiwalu. Rezygnujemy z podziału na Program Główny, Maltę-off i Poznań na Malcie. W zamian proponujemy podział na cztery bloki gatunkowe: teatr, który wciąż jest najważniejszą częścią festiwalu, taniec, który przez ostatnie lata bardzo wybił się na niepodległość, muzykę, która od dekady intensywnie nam towarzyszy w postaci wielkich koncertów plenerowych, a także varia, czyli imprezy towarzyszące - wystawy, sesje, promocja książek.

To odpowiedź na głosy krytyczne w ostatnich latach dotyczące przede wszystkim zamknięcia się festiwalu?

- Zmienił się teatr i przestrzeń miasta. Kolejne zespoły nie są zainteresowane graniem w całkowicie otwartych przestrzeniach. Szukają miejsc nieteatralnych, ale chcą je jakoś ograniczyć. My nie możemy artystom narzucać przestrzeni. Nad Jeziorem Maltańskim 15 lat temu było pusto i cicho. Dziś jest to świetnie zagospodarowany obiekt rekreacyjny, w którym coraz trudniej znaleźć przestrzeń dla teatru. Podobnie jest na Starym Rynku, gdzie trudno wcisnąć szpilkę pomiędzy kawiarniane ogródki. Dlatego szukamy innych miejsc i w nowy sposób myślimy o starych. Nie zamykamy się z powodów komercyjnych, żeby zarobić na biletach. Karnet na trzy koncerty Philipa Glassa kosztował 120 zł. W Australii, Nowym Jorku i Nagoi - czyli trzech pozostałych miejscach na świecie, gdzie się te koncerty odbyły - jeden bilet kosztował 150 zł.

Organizujemy też konkurs "Debiut". Spośród 11 wyselekcjonowanych polskich spektakli niezależnych jury pod przewodnictwem prof. Lecha Śliwonika wybierze najlepszy. Wspólnie z Instytutem Teatralnym ufundowaliśmy dla zwycięzcy nagrodę w wysokości 30 tys. zł.