Giertych jeszcze raz o przedszkolach

Nie będzie zerówki dla pięciolatków i pierwszej klasy dla sześciolatków, ale minister Giertych obiecuje, że MEN będzie wspierać rodziny, których nie stać na posyłanie dzieci do przedszkoli

Wczoraj napisaliśmy, że minister edukacji Roman Giertych wycofał się z obietnic PiS - obowiązkowego przedszkola dla pięciolatków i obniżenia wieku szkolnego do sześciu lat. Tylko jedna trzecia polskich dzieci jest objęta edukacją przedszkolną. W krajach UE - 70-80 proc. Światowe badania potwierdzają, że bez wczesnej edukacji dzieci gorzej radzą sobie w szkole i całym dorosłym życiu.

- Zdecydowały finanse. Uważam też, że o edukacji małych dzieci powinni decydować rodzice - powiedział w poniedziałek Giertych.

- Koalicja jest potrzebna. Nie może być jednak tak, że jeden minister podejmuje tak poważne kroki bez żadnych konsultacji - denerwował się Jarosław Zieliński z PiS.

Wczoraj rano minister Giertych spotkał się z premierem. W południe zorganizował konferencję prasową. - Chciałbym skorygować to, co zostało powiedziane wcześniej. Zamierzamy szeroko wesprzeć już w przyszłym roku wyrównywanie szans edukacyjnych najuboższych dzieci przez upowszechnianie przedszkola. Będziemy wspierać finansowo rodziny, szczególnie z terenów wiejskich, których nie stać na posyłanie dzieci do przedszkoli. Nie można jednak zmuszać rodzin, by oddawały swoje dzieci do przedszkoli. W wielu domach matki nie pracują i chcą jak najwięcej czasu spędzać z dziećmi. Prawo państwa nie może ingerować w prawo rodziny - mówił.

Dzieci w Polsce najpóźniej w Europie zaczynają też szkołę - dopiero gdy mają siedem lat. Czy to się zmieni? - Wszystko zostaje tak, jak jest - zaznaczył Giertych. Co na to PiS? - Najważniejsze, że minister Giertych zdecydował się na wspieranie wychowania przedszkolnego. To pomoże wyrównywać szanse dzieci z różnych środowisk - ocenia Jarosław Zieliński. I dodaje: - Sprawa obniżenia wieku szkolnego na pewno wkrótce wróci w rozmowach koalicyjnych i w debacie publicznej.