O. Rydzyk pod parasolem Elżbiety Kruk

Teczka ze skargami na Radio Maryja za wyemitowanie antysemickiego felietonu od ponad tygodnia czeka na zainteresowanie szefowej KRRiT Elżbiety Kruk.

Jej podpis wystarczy, by zaczęło się wyjaśnianie, czy rozgłośnia o. Tadeusza Rydzyka naruszyła prawo. Chodzi o felieton Stanisława Michalkiewicza, który Radio Maryja wyemitowało 27 marca. Felieton natychmiast skrytykowała Rada Etyki Mediów jako "skrajnie antysemicki".

Marek Edelman, ostatni żyjący przywódca powstania w getcie warszawskim, zaapelował do premiera Kazimierza Marcinkiewicza o zabranie głosu. Zwracał uwagę, że szowinistyczne, ksenofobiczne i antysemickie treści niektórych audycji "nie odbiegają od hitlerowskiego Sturmera".

O. Tadeusz Rydzyk zdążył nawet na antenie swego radia wyznać, że jest mu przykro ("Jeżeli ktoś poczuł się dotknięty wypowiedziami u nas jednego spośród znanych polskich felietonistów, to jest nam bardzo przykro. Nikt nie miał zamiaru uczynić jakiejkolwiek i komukolwiek przykrości czy szkody. Szanujemy każdego człowieka niezależnie od narodowości, stanu, wieku, rasy czy religii").

Toruńska prokuratura uznała, że doszło do popełnienia przestępstwa, bo Michalkiewicz znieważył Żydów, i rozpoczęła śledztwo.

Tylko KRRiT milczy, choć Radio Maryja, emitując ten felieton, naruszyło art. 18 ustawy o RTV, który zakazuje propagowania "treści dyskryminujących ze względu na rasę, płeć lub narodowość". Na straży tej ustawy stoi właśnie Kruk i jej Krajowa Rada.

Więc skargi stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita i gminy żydowskiej na Radio Maryja czekają, choć innymi żalami widzów Rada zajmuje się wyjątkowo intensywnie, a szefowej Kruk wymierzanie kar przychodzi łatwo (już zdążyła nałożyć dwie niezwykle wysokie kary na Polsat - po 500 tys. zł mają zapłacić za program Kuby Wojewódzkiego, w którym Kazimiera Szczuka obraziła Magdę Buczek modlącą się na antenie Radia Maryja, i reality show "Nieustraszeni".

Najpierw Kruk tłumaczyła, że nie może zająć się skargą na RM, gdyż po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował jej wybór na szefową KRRiT przez prezydenta, nie pełni funkcji przewodniczącej. Szybko jednak jej interpretację zdementował szef biura prawnego KRRiT. Twierdził bowiem, że Rada skargą zająć się może, ale faktycznie z ewentualną decyzją o nałożeniu grzywny musiałaby poczekać, aż znów Kruk stanie się prawomocnie wybraną szefową KRRiT.

Jeden z dyrektorów w KRRiT Stanisław Celmer pytany, dlaczego Rada nie chce się zająć skargą na rozgłośnię o. Rydzyka, odparł: - Bo ta sprawa ma charakter polityczny.

Czy dlatego, że Radio Maryja to ulubiona stacja rządu i PiS? Czy dlatego, że często goszczą na jego antenie i wychwalają je jako jedno z niewielu mediów naprawdę wolnych?

Stan tymczasowości Kruk w Radzie nie uniemożliwił jej jednak zajęcia się innymi skargami, np. na Radio ZET, że wykorzystuje Monikę Olejnik w swoich reklamach, oraz podejmowania ważnych decyzji, jak np. wybór nowej rady nadzorczej TVP.

Od 18 maja Kruk jest znów prawomocnie wybraną przewodniczącą (po ekspresowej nowelizacji ustawy o RTV). Mimo to skargi czekają.

Na nic zdał się nawet publiczny apel premiera Kazimierza Marcinkiewicza. W liście otwartym do Edelmana szef rządu pisał: "Pragnę przekazać wyrazy ubolewania ze względu na zaistniały ostatnio przypadek wypowiedzi antysemickich na antenie Radia Maryja. Zgadzam się z Pana apelem, że należy eliminować szerzenie nienawiści rasowej. Niemniej jednak wyjaśnienie sprawy, która stała się bezpośrednią przyczyną Pana interwencji, leży nie w kompetencji rządu, ale niezależnej instytucji KRRiT".