Głosowania przez internet - jeszcze nie, ale przez pełnomocnika - owszem

Głosowanie przez pełnomocników, imienne zaproszenia na wybory - takie zmiany w prawie wyborczym proponują senatorowie.

Zapowiada się mała rewolucja - osoby powyżej 75. roku życia oraz niepełnosprawni będą mogli głosować przez pełnomocników (pełnomocnik mógłby reprezentować - w zasadzie - jedną osobę), a każdy wyborca najpóźniej trzy dni przed głosowaniem dostanie imienne zawiadomienie o wyborach. Senat zacznie dziś prace nad projektem ustawy zmieniającej zasady głosowania we wszystkich wyborach: prezydenckich, do Sejmu i Senatu, samorządowych, do Parlamentu Europejskiego oraz w referendum.

- Życie polityczne kuleje między innymi dlatego, że tak mało ludzi chce uczestniczyć w życiu publicznym i chodzi na wybory. Chcemy to zmienić - wyjaśnia prof. Lena Kolarska-Bobińska z Instytutu Spraw Publicznych, który od lat walczy o ułatwienia w prawie wyborczym.

I raz się udawało, raz nie. Zwycięstwem ISP było dwudniowe referendum w sprawie wejścia do Unii Europejskiej, porażką - podobna do obecnej próba zmiany ordynacji w zeszłej kadencji. Wtedy politycy zaczęli w projekcie grzebać, zmieniać metodę dzielenia mandatów i marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz prace zablokował.

Teraz grzebania ma nie być. Projekt dotyczy tylko dwóch spraw - zaproszeń i pełnomocników, a popierają go wszystkie partie. Senator PO Dariusz Bachalski: - Żaden z senatorów, którego poprosiłem o podpis, nie odmówił. Rozmawiałem z posłami, np. szefem klubu PiS Przemysławem Gosiewskim, i też go przekonałem.

- Część obywateli nie może korzystać ze swoich praw, trzeba im to ułatwić - uważa wicemarszałek Senatu Krzysztof Putra (PiS).

Politycy przyznają, że projekt ma też poprawić klimat wokół partii, których wizerunek jest fatalny. - Teraz mogą dać przykład, że działają nie tylko dla siebie, lecz także dla ludzi. A także, że potrafią współpracować ze sobą i z organizacjami pozarządowymi w interesie społecznym - mówi Kolarska-Bobińska.

Frekwencja w wyborach spada od lat. W ostatnich parlamentarnych ledwo przekroczyła 40 proc., w I turze prezydenckich nie dociągnęła do 50 proc. W wyborach europejskich było jeszcze gorzej - 20 proc.

Autorzy projektu szacują, że z pomocy pełnomocników będzie miało prawo skorzystać ok. 2 mln osób. Frekwencja pewnie się zwiększy, ale czy nie będzie nadużyć?

- Próby kupowania głosów byłyby bardzo ryzykowne i mogłyby się skończyć kompromitacją partii - uspokaja Bachalski.

Pełnomocnicy i zaproszenia to nie koniec. ISP rozmawia już z Pocztą Polską o możliwości głosowania listownego, jest też pomysł głosowania przez internet. Ale to kiedyś. Na razie senatorowie postarają się jak najszybciej wysłać swój projekt do Sejmu, tak aby ustawa mogła zadziałać już w jesiennych wyborach samorządowych.