Fikcja zakazu stadionowego

Żaden z ukaranych zakazem stadionowym po łódzkich derbach kibiców nie stawił się na policji podczas kolejnych meczów Widzewa i ŁKS.

Po derbach Łodzi 10 maja policja zatrzymała kilkudziesięciu chuliganów: za napaść na policjantów, niszczenie radiowozów, pobicia. Wobec 12 najbardziej agresywnych sądy zastosowały m.in. zakaz stadionowy. Podczas kolejnych meczów mieli "stawić się na wezwanie komendanta policji we właściwej dla miejsca zamieszkania ukaranego jednostce organizacyjnej policji w czasie trwania imprezy masowej". W środę i wczoraj, gdy trwały mecze Widzewa i ŁKS, na komisariacie nie zjawił się żaden stadionowy bandyta. - Prawo nie przewiduje żadnych sankcji za to, że nie przyjdą do komisariatu - mówi komendant jednego z komisariatów. Bandyci najprawdopodobniej byli znów na meczach. - Nikt nas nie informuje, jak ci chuligani wyglądają, nie dostajemy zdjęć - mówi Grażyna Dziegiecka odpowiedzialna za bezpieczeństwo na stadionie Widzewa.