Policjanci na garnuszku mafii paliwowej

Dwaj byli komendanci policji z Malborka pobierali stałą ?pensję? u jednego z baronów paliwowych za pomoc w jego nielegalnych interesach

Wczoraj na polecenie krakowskiej prokuratury powędrowali za kraty. Zdumiewającą zażyłość oficerów policji i gangsterów wykryli prokuratorzy z Krakowa prowadzący największe śledztwo paliwowe w Polsce.

Pierwszy oficer to Piotr M., były szef malborskiej komendy i dyrektor Biura Strategii Komendy Głównej Policji, który w lutym odszedł ze służby na własną prośbę. Drugi to Sławomir T., jego dawny zastępca w Malborku, obecnie szef policji w Sztumie.

Pierwszy - jak podał prokurator krajowy Janusz Kaczmarek nadzorujący śledztwo - przyjął w ciągu paru lat 400 tys. zł, drugi - 245 tys. zł. Kupowali też luksusowe auta po zaniżonej cenie oraz bywali na imprezach i wycieczkach samolotowych fundowanych przez zaprzyjaźnionego barona paliwowego, zwanego "królem Sztumu".

Policjanci za łapówki ujawniali informacje ze śledztw, ułatwiając lewe interesy. W razie potrzeby wpływali też na działania podległych funkcjonariuszy, aby nie zaszkodzić "baronowi". Prokuratura ustaliła np., że uprzedzili gang o interwencji policjantów, gdy bandyci usiłowali odzyskać zatrzymany transport trefnego paliwa.

W związku ze śledztwem zatrzymano już kilkunastu policjantów z Pomorza. Z samego Malborka zarzuty korupcji i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej postawiono m.in. były specjaliście z grupy antyterrorystycznej, technikowi kryminalistycznemu i dwóm funkcjonariuszom drogówki.

Podejrzany jest też poprzedni szef policji w Sztumie, który dostał łącznie ok. 100 tys. zł od "barona paliwowego". Na tym - jak twierdzą krakowscy prokuratorzy - nie koniec zatrzymań w pomorskiej policji.