CBŚ zatrzymało urzędników Ministerstwa Finansów

Urzędnicy zostali wyprowadzeni, niektórzy w kajdankach, wprost z gmachu Ministerstwa Finansów ku osłupieniu innych pracowników. CBŚ przeszukał ich pokoje.

Prokuratura zarzuca im przyjmowanie łapówek w zamian za umorzenie podatków oraz nieformalne doradztwo podatkowe. Wdzięczne firmy zatrudniały też polecone przez urzędników osoby.

Kwoty łapówek wahały się od 20 tys. do 130 tys. zł. Śledztwo dotyczy około dziesięciu przypadków z lat 1993-2004.

- Trwające całe lata bezprawne machinacje w resorcie finansów dobiegły końca - ogłosił wczoraj na specjalnie zwołanej konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. - Ci, którzy nie wierzyli w istnienie układu, teraz mają dowód.

Zdaniem Ziobro zatrzymane osoby "zostały trafnie zweryfikowane przez nowe kierownictwo MF", bo kilka miesięcy temu przestały pełnić kierownicze funkcje.

Prokurator krajowy Janusz Kaczmarek sugerował, że to nie koniec sprawy. - Rozbity został układ na styku biznesu, przestępców i urzędników i może kogoś jeszcze, bo sprawa ma charakter rozwojowy... - tajemniczo zawiesił głos.

- Kto jeszcze, politycy? - dopytywali dziennikarze. - Głos zawiesiłem specjalnie - odparł Kaczmarek.

Na trop sprawy prokuratura wpadła w grudniu ubiegłego roku, gdy zatrzymano 11-osobową grupę przestępczą Janusza G. pseudonim "Graf". - Janusz G. zajmował się handlem luksusowymi samochodami, wyłudzaniem kredytów, oszustwami ubezpieczeniowymi, fałszowaniem dokumentów - powiedział nam Kaczmarek.

W ostatnich latach grupa "Grafa" korumpowała wiele osób i instytucji, zakładała fikcyjne firmy. Miała nawet swój fundusz na wykupywanie tych, którzy trafiali do aresztu. Według "Życia Warszawy" "Graf" miał się dorobić majątku na przerabianiu sprowadzonego z Rosji oleju opałowego na napędowy.

W grudniu zatrzymano też urzędniczkę Ministerstwa Finansów Elżbietę Z. Prokuratura podejrzewa ją o załatwienie firmom "Grafa" umorzenia długów wobec skarbu państwa.

Według naszych informacji Elżbieta Z. poszła na współpracę z CBŚ i prokuraturą. Wskazała inne osoby biorące łapówki. Korupcyjne śledztwo zaczęło się w styczniu 2006 r. Nieoficjalnie wiemy, że wskazanym przez Elżbietę Z. urzędnikom założono podsłuchy.

We wtorek zatrzymano Sławomira M., głównego specjalistę i b. dyrektora departamentu podatków bezpośrednich, i Andrzeja Ż., b. dyrektora departamentu systemu podatkowego.

Obu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego już raz (w maju 2004 r.) postawiła zarzuty przekroczenia uprawnień i potwierdzania nieprawdy w dokumentach skarbowych. Byli podejrzani o pomoc byłemu senatorowi Henrykowi Stokłosie w uniknięciu zapłacenia ponad 43 mln zł podatku.

Izba Skarbowa naliczyła wtedy producentowi zaległy podatek jeszcze z lat 90., uznała bowiem, że Stokłosa bezprawnie go zaniżał. Jednak pracujący w Ministerstwie Finansów Andrzej Ż. i Sławomir M. podważyli tę decyzję. Stokłosa nie musiał płacić.

Ale Izba okazała się nieugięta i przekazała sprawę prokuraturze oraz ABW. Kilka miesięcy później prokuratura umorzyła sprawę Andrzeja Ż., bo nie znalazła dowodów, że "celowo podejmował działania wbrew przepisom". Takie dowody znalazła na Sławomira M. i w 2004 r. został on oskarżony przed warszawskim sądem. Jak udało nam się ustalić, sprawa ta nie zakończyła się jeszcze wyrokiem.

Obydwaj urzędnicy byli przez kilka miesięcy 2004 r. zawieszeni w pracy, ale wrócili do niej po zakończeniu śledztwa przez prokuraturę.

Wczoraj zatrzymano też Hannę K., naczelnika wydziału doradztwa podatkowego, Zofię S., naczelnika jednego z urzędów skarbowych w Warszawie, i Jerzego W., byłego kierownika referatu tego urzędu, dziś na emeryturze.

Jedna z zatrzymanych osób była wczoraj pijana i dopiero dziś zostanie przesłuchana.