Więcej relaksu zaleca Zachodowi prezydent Iranu

Prezydent Mahmud Ahmadineżad radzi Zachodowi, żeby zrelaksował się w sprawie irańskiego programu atomowego

Tym, którzy się denerwują, odpowiadam: nie ma po co! - mówił w sobotę Ahmadineżad w Indonezji, gdzie poleciał na szczyt państw muzułmańskich. - Denerwują się ze względu na swoją arogancję i próżność, choć wiedzą, że nasz program atomowy jest w 100 proc. pokojowy. Radzę im się zrelaksować, cieszyć przyrodą, oddychać świeżym powietrzem i bawić się!

Srogi zwykle Ahmadineżad sam był zrelaksowany i mówił, że może negocjować z każdym z wyjątkiem Izraela. Mniej relaksujące doniesienia napłynęły w piątek z Wiednia, z siedziby Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA). W pompach próżniowych w wojskowym ośrodku w Teheranie eksperci MAEA odkryli ślady wysoko wzbogaconego uranu - takiego albo prawie takiego, jaki może być ładunkiem bomby atomowej.

Już w przeszłości takie ślady znaleziono w irańskich ośrodkach, jednak MAEA uznała wtedy, że pochodzą z pakistańskich wirówek do wzbogacania uranu, które Iran nielegalnie kupił od Pakistanu. Irańczycy w ten sam sposób wyjaśniają piątkowe odkrycie MAEA.

W niedzielę wieczorem, po powrocie do Teheranu Ahmadineżada opuścił nastrój do żartów. Z wyprzedzeniem odrzucił przygotowywaną właśnie kompromisową propozycję UE oferującej Iranowi korzyści gospodarcze w zamian za obietnicę wstrzymania programu atomowego.

Ale zrelaksowani wydają się być także Izraelczycy. Gazeta "Haaretz" cytuje doradcę premiera ds. bezpieczeństwa narodowego Giorę Eilanda, według którego "jest mało prawdopodobne, by Iran, gdy już będzie miał technologię nuklearną, podzielił się nią z organizacjami terrorystycznymi". Zdaniem Eilanda "Iran jak nikt na świecie wspiera terrorystów, ale dawanie im broni nuklearnej to coś zupełnie innego".