Wójt okupuje gabinet wbrew premierowi

Odwołany przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza wójt nadmorskiej gminy Krokowa ?odbił? wczoraj swój gabinet przy pomocy ochroniarzy. Teraz przedstawia się jako obrońca niezależności samorządów wobec władzy państwowej.

Wójt Henryk Doering wystosował do premiera oficjalne pismo, na papierze ze znakami gminy. "Pragnę poinformować, że dopuścił się pan zamachu na samorządność gminy z jednoczesnym złamaniem prawa".

- Co to, czasy stalinowskie wróciły, że premier może tak sobie odwołać wójta albo burmistrza i wyznaczyć swojego człowieka na jego miejsce? - pyta Doering. - Mam 30 dni na zaskarżenie decyzji premiera do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, nikt nie może mnie w tym czasie wyrzucić ze stanowiska. Po mnie ruszy lawina. PiS-owcy będą usuwać z samorządów, kogo zechcą.

Według prawników pomorskiego wojewody Piotra Ołowskiego Doering działa bezprawnie, bo powołanie przez premiera następcy automatycznie odebrało mu możliwość sprawowania władzy. Może zaskarżyć tę decyzję w WSA w Warszawie, ale to nie oznacza, że nadal jest wójtem.

Doering stracił fotel w poniedziałek - za wieloletnie i uporczywe łamanie prawa. Chodziło przede wszystkim o decyzje dotyczące nieprawidłowości przy zabudowie gminnych terenów. Wójt dopuścił m.in. do dewastacji unikatowego układu pól sprzed ponad trzystu lat, jaki pozostawili po sobie holenderscy osadnicy. To zabytek najwyższej klasy, chroniony prawem. Dziś stoi tam kilkaset domków letniskowych.

Jako następcę wójta - do czasu wyborów samorządowych - premier wskazał Ireneusza Wiśniewskiego, miejscowego działacza PiS. Wiśniewski przez trzy dni urzędował w gabinecie. Doering w tym czasie przesiadywał w sekretariacie lub na ławeczce przed urzędem.

Wczoraj role się odwróciły. Doering przyszedł do urzędu wcześnie rano w towarzystwie trzech pracowników agencji ochrony mienia, która wynajmowana jest przez krokowski samorząd do ochrony budynków publicznych. Gabinet przejęli. Doering nie otworzył tylko głównej szuflady biurka, bo klucz ma Wiśniewski. Są tam najprawdopodobniej m.in. pieczątki urzędu.

Wczoraj z kolei to Wiśniewski przez cały dzień przesiadywał w sekretariacie urzędu gminy albo na ławeczce przed urzędem. Żądał odsieczy ze strony policji - ta ostatecznie odmówiła użycia siły.

- Swoim zachowaniem pan Doering tylko potwierdza, że decyzja o jego odwołaniu była słuszna - uważa Anna Dyksińska, rzecznik prasowy wojewody pomorskiego.

Jednak zdaniem prof. Michała Kuleszy - współtwórcy ustawy o samorządzie - sprawa nie jest jednoznaczna.

- Szef gminy otrzymuje władzę dzięki wyborcom i w tym sensie nie jest podwładnym premiera, więc premier nie może go ot tak usunąć - uważa Kulesza. - Możliwe, że premier miał rację, podejmując decyzję o odwołaniu Henryka Doeringa. Jest to jednak spór prawny, który powinien być rozstrzygnięty przez sąd.

Doering zapowiada, że będzie w dalszym ciągu przychodzić do pracy i zaskarży decyzję premiera. Wiśniewski liczy na to, że w poniedziałek Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podejmie decyzję o użyciu siły wobec odwołanego poprzednika.