Większa kolejka na Kasprowy. Jak to zniosą Tatry?

Za oprotestowanie rozbudowy kolejki szefowi Tatrzańskiego Parku groziła dymisja

Budowa nowej i większej kolejki w Tatrach bez opracowania raportu oddziaływania rozbudowanej inwestycji na przyrodę ma ruszyć w maju. - Brak raportu o wpływie nowej kolejki na unikatowe środowisko to skandal. Bez niego nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy rozbudowa nie zagrozi znajdującemu się tam ścisłemu rezerwatowi przyrody - argumentuje Radosław Ślusarczyk z ekologicznej koalicji Ratujmy Karpaty. - W ten sposób inwestor łamie unijne prawo.

Komisja Europejska przyjęła już skargę ekologów. Pozwolenie na budowę może też zablokować Ministerstwo Środowiska. Jednak dyrekcja Polskich Kolei Linowych jest pewna swego. - Spodziewamy się rozpocząć prace jeszcze w maju - zapowiada Andrzej Laszczyk, dyrektor PKL. Skąd ta pewność? PKL ma poparcie polityków PiS, z którymi związane są władze Zakopanego. Premier Kazimierz Marcinkiewicz ostatniej zimy po raz pierwszy w życiu wybrał się z nartami na Kasprowy Wierch. Pod koniec marca zjechali też do Zakopanego inni wpływowi działacze PiS, by świętować 70-lecie PKL. - Budowa ma ruszyć w maju. Premier był tu w grudniu i wtedy kazał rządowi zająć się tym tematem - wyznał wówczas Jacek Tarnowski, szef gabinetu politycznego prezesa Rady Ministrów. Zapowiedział, że przebudowaną kolejkę ma otworzyć zimą prezydent Kaczyński.

- Polska racja stanu wymaga, by powiększać infrastrukturę narciarską w Tatrach - wtórował mu Krzysztof Tchórzewski, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji infrastruktury, także z PiS.

Takie stanowisko zaskoczyło dyrekcję Tatrzańskiego Parku Narodowego. - Bulwersuje to, że zapadła decyzja polityczna bez uwzględnienia przesłanek merytorycznych - przyznaje Paweł Skawiński, dyrektor TPN. Jeszcze w marcu dyrektor Skawiński zapowiadał, że nie zgodzi się na rozbudowę kolejki bez opracowania raportu oddziaływania na środowisko. Teraz nie jest już tak stanowczy. - Nadal uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby sporządzenie raportu. Zostałem jednak zapewniony przez burmistrza Zakopanego, że nowa kolejka większą liczbę turystów będzie wywoziła tylko zimą, a latem tyle co dotychczas, bo będzie mniejsza częstotliwość jazdy wagoników. Podczas wakacji nie będzie więc na Kasprowym większego tłumu, który mógłby negatywnie wpływać na przyrodę. To jest pewien kompromis, który mnie satysfakcjonuje. Choć oczywiście otwarte pozostaje pytanie, czy większa liczba narciarzy nie zaszkodzi temu zakątkowi Tatr - mówi dyrektor.

Dlaczego spuścił z tonu? - Miałem intuicję, że za mój sprzeciw grozi mi dymisja - nie kryje dyrektor. - Choć z Ministerstwa Środowiska nie miałem żadnych nacisków - zastrzega. O tym, skąd się bierze u niego intuicja o dymisji, dyrektor nie chce powiedzieć, a w ministerstwie podają tylko oficjalne stanowisko. - Resort nie zamierza zajmować stanowiska w sprawie modernizacji kolejki linowej na Kasprowy Wierch - informuje Sławomir Mazurek, rzecznik ministra środowiska.

Sytuacja w Tatrach nie dziwi Bogdana Hajduka, do niedawna dyrektora Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Pod koniec kwietnia "Gazeta" ujawniła, że nie chciał zgodzić się na oddanie budynku muzeum przyrodniczego zakonnikom, na czym bardzo zależało szefowi klubu parlamentarnego PiS Przemysławowi Gosiewskiemu. - Na mnie minister środowiska też bezpośrednio nie naciskał . Pojawiały się tylko sugestie z resortu, żebym przeanalizował sprawę jeszcze raz. Domyślałem się, że może mnie czekać dymisja. I w końcu zostałem odwołany - mówi Hajduk. - Ten mechanizm mógłby zostać zastosowany także w TPN.