NIK: nadzór budowlany nie spełnia swoich zadań

Nadzór budowlany w Polsce jest zły, a co za tym idzie nie spełnia swoich zadań - wynika z kontroli Najwyższej Izby Kontroli. Dotyczyła ona budynków użyteczności publicznej.

Jak mówi Janusz Laudyn z NIK-u, w ostatnich trzech latach w całym kraju znacząco spadła liczba kontroli budowlanych. Na jednego inspektora nadzoru budowlanego przypadało zaledwie 11 kontroli w ciągu roku. W ocenie NIK to bardzo mało. Według NIK niektórzy kontrolerzy nie przeprowadzali też w terminie tak zwanych kontroli obowiązkowych, oraz nie mieli ewidencji związanej z rozpoczęciem bądź zakończeniem danej inwestycji. Zdarzało się więc, że nadzór budowlany w ogóle nie wiedział, że rozpoczęła się już jakaś budowa.

W związku z tym - zdaniem NIK - brakuje u nas skutecznej kontroli nad samowolą budowlaną, a egzekucja wyroków związanych z rozbiórką niektórych nieruchomości nierzadko pozostaje fikcją. Wiceprezes NIK Jacek Jezierski podkreśla, że brak odpowiedniego nadzoru budowlanego rodzi niebezpieczeństwo zawalenia się takich budowli, tak jak miało to miejsce w przypadku katowickiej hali targowej.

Niestety inspektorzy nadzoru budowlanego mogą tłumaczyć się brakiem środków finansowych, a co za tym idzie odpowiedniego sprzętu, brakiem ludzi do pracy ale też odpowiednich instrumentów prawnych do egzekwowania swych decyzji.

Najwyższa Izba Kontroli częściowo przyzna im rację. Wiceprezes NIK-u powiedział, że z kontroli wynika, iż niektóre inspektoraty nadzoru budowlanego nie posiadają upoważnień do nakładania grzywien i mandatów za rażące naruszanie Prawa Budowlanego.

Kontrola NIK została przeprowadzona po 11 lipca 2003 roku, czyli po wprowadzeniu istotnych zmian w ustawie Prawo Budowlane. Jedną z nich było nałożenie na organy nadzoru budowlanego obowiązku wydawania decyzji o pozwoleniu na użytkowanie obiektu budowlanego, wykonywania kontroli, a także załatwiania skarg. Przed zmianą w ustawie zadania te należały do organów administracji architektoniczno-budowlanej.