Nowy rząd Izraela zrezygnuje z części Jerozolimy?

Ehud Olmert, zaprzysiężony w czwartek na premiera Izraela, chce oddać Palestyńczykom część Jerozolimy - ujawnia jego partyjny kolega. Przemawiając w Knesecie, Olmert mówił tylko, że w 2010 r. granice Izraela będą ?bardzo różne? od dzisiejszych.

Od zwycięskiej wojny sześciodniowej w 1967 r. rządy Izraela powtarzały, że Jerozolima pozostanie żydowska i niepodzielna. Wojska izraelskie zajęły wtedy arabską część miasta i Zachodni Brzeg Jordanu.

Do marcowych wyborów Olmert i jego centrowa Kadima poszły z programem wycofania się z większości okupowanych terenów. To konieczne, bo szybki przyrost naturalny Arabów już za parę lat sprawiłby, że Żydzi staliby się mniejszością w swoim państwie. Ale o oddaniu Jerozolimy Olmert nigdy nie mówił.

- Chcemy, żeby rozmowy z Palestyńczykami doprowadziły do porozumienia pokojowego, ale obecny rząd palestyński, kierowany przez organizację terrorystyczną, nie może być partnerem do negocjacji - stwierdził premier. Nawiązał do radykalnego islamskiego Hamasu, który po styczniowych wyborach w Autonomii przejął władzę.

Jeśli nie będzie z kim rozmawiać, premier chce ostateczne granice wyznaczyć sam, bez pytania Palestyńczyków. Zamierza też dokończyć budowę muru, który oddzieli Izrael od terenów oddanych Palestyńczykom.

Deputowany Kadimy Otniel Schneller twierdzi, że w tajemnicy Olmert planuje oddanie części Jerozolimy Palestyńczykom. Stare Miasto, w którym znajdują się święte miejsca żydów, muzułmanów i chrześcijan, pozostałoby jednak w granicach Izraela. Miałoby uzyskać jednak status "specjalnego regionu".

- To jednak dopiero wstępne plany - zastrzega Schneller.

Nie wiadomo tylko, czy Olmert uzyska poparcie dla swoich śmiałych planów. Koalicja Kadimy, lewicowej Partii Pracy, Partii Emerytów i religijnej partii Szas, którą mozolnie tworzył przez ostatni miesiąc, ma 67 miejsc w 120-osobowym parlamencie. Ale Szas weszła do niej, zastrzegając sobie prawo swobody decyzji w sprawie wycofania z ziem okupowanych.

W tej sytuacji plan Olmerta zależy od głosów dziesięciu deputowanych mniejszości arabskiej. A Palestyńczycy chcą wycofania z całego Zachodniego Brzegu i odrzucają wszelkie rozwiązania narzucone przez Izrael.